7/29/2010

kirgistan-foto by tomasz..



udało się spotkać pod nansena peak od strony północnej po 2 tygodniach..
no jedna nocka przy pasztecie rybnym zapijanym małą wodeczką na 7 osó z okazji urodzin żeglarza..gwiazdzista noc i telefon do babci co u arka,i do waldassa w celu zdania krótkiej relacji..




a to marek mnie niespodziewanie podrzucil,żebym doleciala na top nansena ,ale jedynie schodzilismy juz w dół byle jak najdalej od piekła(lodowiec)..



moja mapa odrysowan w wawie..jak rozplanowane są campy i na jakich wysokościach..z czego wszyscy mieli ubaw..bo nie mielismy ani gps-a,ani telefonu satelitarnego ani doświadczenia to wszystko ,co miał marek :) ale jego nie było..



druga łatwiejsza przełęcz,pierwsza zagrożona lawinowo,i powiedzialam stanowczo ze nie wchodze..zeszliśmy niżej ,przespaliśmy sie,chłopaki zabrali połowe mojego ekwipunku..no i trochę stresu,ale weszłam z trzesacymi się kolanami..mi łatwo nie było,ale wyjścia i powrotu też nie było..trza było tylko napierac i cisnąć w górę..zejscie też odczuwalne dla kolan..piękne widoki na lodowiec i pas ciągnących sie 5 i 6 tysieczników..o poranku wschod słońca na nansena peak,strona północna..




kolejna zmiana planu..no to my chcemy cisnac przez lodowiec inylchek i do bazy khana dotrzec i powrot helikopterem (3 osoby)..reszta no to moze lodowcem do tego duzego jeziora i z powrotem przez mayda adir do karakol..7 h na lodowcu zmienił nasz pogląd po raz kolejny..nawet po namowach marka ucieklismy stamtad jak najszybciej,za ciężkie plecaki..nie damy rady,za malo czasu,helikopter moze nas nie zabrac..no to chłopaki moto w górę a drużyna R w dół najesc się chleba.. :)


/>

etshitikilash czy jakos tak..jak my sie przedostaniemy przez te rzeke?po drugiej stronie widać już w depozycie pomaranczowe ktmy..5e za przekroczenie rzeki na koniu razem z bagazem..potem miły poczęstunek..chłopczykowi w wieku arka zostawiłam pocoyo(el camino-hiszpania),dla arka w plecaku przez te wszystkie góry przeciągnęłam kirgijską lalę.. pocoyo i kirgijska lala razem siedzieli cicho w plecaku przez 2 tygodnie..



no to mamy jeszcze grubo z tydzien..po zjedzeniu chleba,wypiciu piwa i zapaleniu papierosa robi sie nudno..3 dni na koniach w górach karakol..smierdzi i boli dupa po 6h dziennej jazdy,a raczej marszu..moja kasza na 3 dzien tylko by jadła doprowadzając mnie do rozpaczy,daniela i patryka kon zrobily siad i spadli ..one sie wspinaly a nie my..aczkolwiek też nie było lekko po 1h :)

koniec.. a jeszcze jezioro issyk-kul..tomasz mi zrobil foto toples ale nie chce wrzucic :) w nastepnym poscie może cos obszerniej i więcej zamieszcze :)
każdej kobiecie życze takich wakacji w towarzystwie 4 chlopakow ,zawsze pomogą..to byly moje drugie takie wakacje (pierwsze bałtyk 11 dni na 8m z 4 chlopakami)

7/01/2010

kirgistan

caly nasz team wyladowal w karakol zeglarz tomasz patryk daniel i ja..
nie idziemy na khana..nie spotkamy sie z teamem moto to juz na pewno..plan ciagle sie zmienia..dlaczego nie idziemy:za malo czasu,heli nie lata,dopiero od 10 lipca,nie ma bazy tam jeszcze itd..nawet idac po lodowcu inylczek dotarlibysmy tam ale zabraklo by czasu na akcje gorska paru dni(kupujac bilety szykowalismy sie na lenina)jako ze jestesmy niedoswiadczeni bierzemy przewodnikaa i idziemy na lodowiec ale inny i sprobujemy wejsc na 5700 na nansen peak..o ile znajdzie sie taki koles..bo na razie jest jakis ale tylko na trek..akcja ma byc okolo 2tyg..wiec kontaktu z nami nie bedzie bo tel satelitarny ma marek..wszystko wyszlo inaczej niz planowalismy i tak sie wszystko zmienia wiec podchodzimy juz na luzie..w towarzystwie 4 chlopakow nie bede sie nudzic..troche mi szkoda ze nawet tej gory nie zobacze..potrenujemy w rakach ,o kijkach w sniegu,podobno w tien szhan jeszcze zima i bardzo zimno ,w tamtym roku bylo cieplej..
cos tam popisze w pamietniku i zamieszcze potem..
pierwszy dzien wyladowalismy w biszkeku w bazie manas(sporo samolotow usa -afganistan)..z wiza nie bylo problemow 60e na miejscu..z transportem do miasta gorzej,bo czesc zabrana teamu miala klopoty z cfaniaczkami,ktorzy chcieli wiecej kasy..myslalam ze zgubilam pass ale znalazlam w nogawce itd,itp historie..bawie sie swietnie i chyba o to chodzi.. :)najbardziej tesknie za moim kochanym arkiem..pozdrawiam a i jest dzisiaj 1 lipiec,ten wyswietla juz chyba przyszlosc .. :)

6/21/2010

Khan-Tengri

a wiec sytuacja w osh doprowadzila nas do zmiany planow i bedziemy probowac wejsc na szczyt khan-tengri..i teraz mam..uczylam arka rok temu na wyprawie el camino slow khan-tengri..bo czapa tam jechal..
teraz jest skarbnica wiedzy..troche mi naswietlil jak to wyglada wiec nie poddam sie bez walki :)tym bardziej ze buty sa i cieple i mega wygodne..normalnie pantofle :) jeszcze jakas szybka akcja ogarniecia osemki,malpy itp..i przygoda..start moj 27 wawa.29 moskwa-biszkek..jedyna osoba o ktora sie bede martwic w tym czasie to arek..no nie powinno sie zostawiac na tak dlugo do 3 roku zycia..a to bedzie 3 raz i najdluzsza rozlaka i z mama i z tata..mam nadzieje,ze mi to wybaczy synu..zabieram jego foto i bede o nim myslec cieplo przesylajac mu moc milosci na odleglosc..
droga prawdopodobnie kuluarem siemionowa..

5/26/2010

stuk puk..




foto by Tarna

jestem juz na zielonej wyspie
duzo sie dzialo,nie polecialam w terminie,posiedzialam tydzien dluzej
teraz sie ogarniam z powrotu i domykam wszystko co jestem sama w stanie ogarnac,posilkujac sie znajomymi..dziekuje przemkowi za sprzet od malacha ,ze zawiozl rzeczy chlopakom przy okazji do gdynii,sylwii ze mi te mate do spania w niemczech ogarnela,zeglarzowi za she wee(zakupy inernetowe ktore mi nie wychodza w obcym jezyku),
babciom ze pilnowaly arka jak mama byla na operacji nogi,natalce ze mnie zawiozla i cierpliwe spedzila ze mna dzien opercji,tarnie ze mi cyknal pare fot i siedzial z nami do nocy z ilonka,i jej za wsparcie,elizie za wspanialy pokaz tanca i zaproszenie na bankiet,dawidowi ze mnie wozi na lotnisko..panu burmistrzowi i pani z urzedu..kasi za recepty,markowi ze mnie finansowo wspiera w wyprawie(bilety,sprzety oraz operacja) i pewnie nie wszystkim jeszcze podziekowalam ..a wiec jeszcze sie ogarniam,bo niedlugo wyjazd..z markiem wyjezdzamy osobno,bo on na motorze,my samolotem..razem tez nie wracamy..wchodzimy na pik lenina w grupie i podejrzewam ze i sama bede wchodzic,po wyprawie w hiszpanii wiem ze go nie bedzie blisko..cos na za daleko do siebie niz blizej..ale jezioro jest tak czyste jak rzeka ktora do niej wplywa,bo to ona ozywia jezioro..kobieta-mezczyzna..na tym skoncze ,bo nie wiem czy uda mi sie jeszcze cokolwiek napisac do powrotu ..nie wiem czego naucza mnie gory..moze pokory i cierpliwosci,a moze walki o siebie..bo pierwszy dzien lata nie tak mial wygladac..wianek na glowie i milosc w sercu..zapraszam do sledzenia wyprawy a potem na zdjecia i film,ktory kiedys tam powstanie..bede probowac jak najwyzej wejsc i zejsc,wrocic do arka..bo az tyle mam..



p.s warto obejrzec wszystkie czesci..
z serca plynie wibracja..i zapraszam do mnie na masaz dzwiekiem(misami metoda petera hessa)-misa brzuszna,stawowa i sercowa..odsylam do postu o masazu dzwiekiem

5/05/2010

kobieta





......dziewczynka, gdy stanie się kobietą, będzie wiedziała, jak poruszać się w świecie.

A w szczególności zrozumie, że gdy ją boli, to tak naprawdę nie boli. Gdy jej się chce, to tak naprawdę jej się nie chce, a gdy nie chce, to właśnie chce.

Gdy płacze, to histeryzuje i jest niewdzięczna.

Gdy się na coś nie zgadza, to jest wredna i cyniczna.

Gdy się cieszy, to się wygłupia albo jest pijana.

Gdy chce ładnie wyglądać, to się mizdrzy, a gdy kimś się zainteresuje, to się puszcza.

Gdy się wstydzi, to jest głupia, a gdy się nie wstydzi, to jest bezwstydna.

Gdy się przy czymś upiera, to przesadza, a gdy się nie upiera, to nie wie, czego chce.

Jak kocha, to jest naiwna, a jak nie kocha, to jest zimna.

Gdy ma ochotę na seks, to jest suką, a gdy nie ma ochoty na seks, to też jest suką.

Jeśli chce być kimś – to znaczy, że przewróciło się jej w głowie, a jak nie chce być kimś, to jest głupią kurą.

Jeśli jest sama, to znaczy, że nikt jej nie chciał, a jeśli jest z kimś, to znaczy, że cwana.

..... a gdy dostaje furii – to jej się tylko tak zdaje.


Wojciech Eichelberger


Jak to jest być kobietą? Co nas porusza, cieszy, boli, złości? Czego pragniemy, czego się boimy? Czego szukamy? Co już odkryłyśmy?

literatura

"Jedz, módl się i kochaj", Elisabeth Gilbert, Salamandra 2007, piękna opowieść o zmienianiu swojego życia i braniu odpowiedzialności za własne szczęście,

"Prządki mądrości. Mistyczki XX wieku." Anne Bancroft, Ksiażka o kobietach, które rozbudzały w sobie pragnienia...,

"Kobieta, księżyc i czerwona sukienka. Rzecz o miesiączce", Izabela Sznajder, to wspaniała książka! Autorka podjęła temat menstruacji: pisze o mitach, symbolach i tradycjach związanych z tym ważnym czasem w życiu kobiety. Tak! Ważnym! Szkoda, że wiele kobiet uważa miesiączkę za coś obrzydliwego, złego. Przeczytanie tej książki może zmienić takie negatywne nastawienie. Autorka rozprawia się także ze sterotypami i przesądami, które (niesłusznie!) przypisała menstruacji i kobietom kultura i niektóre religie. Warto przeczytać tę książkę, polecam ją każdej z Was. Jest niezwykle inspirująca i z przyjemnością się do niej powraca.

"Bunt ciała", Alice Miller, dla każdej kobiety (a także mężczyzny) mającej zaborczych, nadopiekuńczych lub w inny sposób destrukcyjnych rodziców. Tak naprawdę nie tylko dla córek, ale i matek, które chcą się dowiedzieć o ogromnym wpływie, jaki mają na dziecko przeżycia z dzieciństwa...o przerażająco wielkim wpływie rodziców na rozwój dziecka, na jego psychikę. Pozwala uwolnić się od poczucia winy wobec własnych rodziców, od poczucia wszelkich powinności względem nich bez względu na doznane krzywdy... pomaga się "odpępowić", przejrzeć na oczy...może przynieść prawdziwe wyzwolenie w przypadku toksycznych relacji w rodzinie. Serdecznie polecam,

"Czas kobiet", Iwona Majewska-Opiełka, stanowi zaproszenie do podróży w głąb siebie. Zachęca do odnalezienia siebie przez zadawanie sobie pytań; kim jestem, co chcę osiągnąć, dokąd zmierza moje życie.

"Strach przed lataniem" (oryginalny: Fear of Flying) Erica Yong, otwiera oczy, rozrywa gorset społecznych zakazów, godzi w tabu, śmieszy, uczy, uwodzi - tak jak główna bohaterka...wszystkich mężczyzn, których kocha(ła). Kanon literatury feministycznej.

"Podręcznik dla duszy", Redaktorzy Richard Carlson, Benjamin Shield, Wyd. Zysk i S-ka 2004, Zbiór trzydziestu esejów autorstwa wielu znanych pisarzy, o sercu duszy, wędrówce duszy, duszy na co dzień i innych bardzo ważnych aspektach naszej duchowości z różnych perspektyw. "(...)myślenie o sobie jak o oszlifowanym diamencie. Pod pokrywą kurzu czy smoły wszyscy jesteśmy tacy sami, lecz jedni mają więcej oczyszczonych fragmentów, inni mniej. Kiedy wszystkie fragmenty są czyste i diament pięknie błyszczy, forma stała zmienia się w światło. Tym światłem jest nasza dusza."

"Białe zeszyty", Sonia Raduńska, dziennik terapeutyczny, pokazujący pułapki życia w niezgodzie z sobą, w nie dość zadowalającym związku, mechanizmy samooszukiwania się, aby być akceptowanym i nie żyć samotnie, tęsknotę za pełnym uczuciem, dojrzewanie do samotności, satysfakcję z życia ze sobą...

"Kochaj siebie, a nieważne z kim się związesz", Eva Maria Zurhorst, Jacek Santorski, 2007. Książka dla wszystkich, którzy są w związkach i dla tych, którzy mają to jeszcze przed sobą - unikną z pewnością wielu błędów. To niezwykle mądra lektura, która zmieniła całkowicie moje spojrzenie na miłość i bliskość. Zaryzykuję twierdzenie, że to najwartościowsza książka, jaką przeczytałam na przestrzeni kilku lat. Daje poczucie spokoju i nadzieję, że nawet z beznadziejnych sytuacji zawsze jest wyjście, a to , co wydawało się już zgliszczami, może się odrodzić i stać się czymś piękniejszym niż było na początku. Doświadzyłam tego na sobie, dlatego gorąco polecam lekturę - najlepiej dla dwojga partnerów.

"Chcę być kochana tak jak chcę. Rozmowy terapeutyczne", , K. Miller, E. Konarowska, 2005, wspaniała książka pozwalająca poznać siebie, swoje potrzeby i pragnienia. Uczy mówić "kocham siebie, jestem dla siebie najważniesza".

"Zakochać się w Życiu", Ewa Foley, współczesny nam poradnik językowy w kreowaniu myślenia.

"Nasze ciała, nasze życie", wyd. Network of East-West Women, Książka wydana po raz pierwszy w 1970 roku, jako efekt szeregu konferencji poświęconych kobiecemu ciału i zdrowiu. W samych tylko Stanach Zjednoczonych doczekała się 12 wznowień w nakładzie 4 mln egzemplarzy. Wielokrotnie nagradzana, uznana przez Amerykańskie Towarzystwo Biblioteczne za jedną z najlepszych książek, zyskała miano biblii kobiecego zdrowia i najbardziej wpływowej książki ostatnich 25 lat. Jej adaptacja ukazała się w ponad 20 językach, w tym w języku Braille'a. Ostatnio wydaną ją Bułgarii i Serbii. W wielu krajach adaptacja książki była wspierana przez autorytety takie jak np. Hillary Clinton. Więcej informacji, www.neww.org.pl.

"Związki i rozwiązki miłosne", Katarzyna Grochola, Andrzej Wiśniewski, w serii dialogii, EGO Dom Wydawniczy, Warszawa 2002, dla wszystkich, którzy odpowiedzialnie podchodzą do związku. Autorzy pokazują m. in. wpływ naszego "wyposażenia" rodzinnego na mijanie się w związku.

"Ciężarna dziewica - proces psychologicznej przemiany", Marion Woodman, Znak, Kraków 2006. Autorka - jungowska analityczka- prowadzi w świat kobiecej przemiany z poczwarki w motyla. Porusza wiele aspektów - być może dotąd nieuświadomionych - rozwoju kobiety.

"Duchowość ciała", Alexander Lowen, Jacek Santorski & Co AW, Warszawa 2006. Książka o tym, że wdzięk kobiecy to coś więcej niż wymiary ciała, dobry makijaż i ciuch. Głęboka analiza żywotności człowieka z uwzględnieniem powstałych blokad. Opis terapii bioenergetycznej.

"Przybornik emocjonalny", , Darlene Mininni, metody radzenia sobie z kryzysami emocjonalnymi opisane prostym, przystępnym językiem. Autorka, amerykańska terapeutka, bez zagłębiania się w rozważania analityczne, lecz z wielką troską o czytelniczki, opisuje wszystkie sprawdzone sposoby, które pomagają tak w krótkotrwałych, jak i w przeciągających się stanach smutku, żalu i gniewu.

"Córka Czarownic", Terakowska Dorota, Wydawnictwo Literackie, Kraków 2003, Piękna baśń. O miłości do Spraw Wielkich: Natury, Człowieka, Przeznaczenia... O tym, by rzeczami Wielkimi zajmować się wtedy, gdy jeszcze są Małe. I jeszcze o tym, że najlepszym nauczycielem jest życie. Serdecznie zapraszamy do nadsyłania krótkich recenzji ważnych dla Was, mówiących o tym: Jak to jest być kobietą? Co nas porusza, cieszy, boli, złości? Czego pragniemy, czego się boimy? Czego szukamy? Co już odkryłyśmy?

"Jedz, módl się i kochaj", Elisabeth Gilbert, Salamandra 2007, piękna opowieść o zmienianiu swojego życia i braniu odpowiedzialności za własne szczęście,

"Prządki mądrości. Mistyczki XX wieku." Anne Bancroft, Ksiażka o kobietach, które rozbudzały w sobie pragnienia...,

"Kobieta, księżyc i czerwona sukienka. Rzecz o miesiączce", Izabela Sznajder, to wspaniała książka! Autorka podjęła temat menstruacji: pisze o mitach, symbolach i tradycjach związanych z tym ważnym czasem w życiu kobiety. Tak! Ważnym! Szkoda, że wiele kobiet uważa miesiączkę za coś obrzydliwego, złego. Przeczytanie tej książki może zmienić takie negatywne nastawienie. Autorka rozprawia się także ze sterotypami i przesądami, które (niesłusznie!) przypisała menstruacji i kobietom kultura i niektóre religie. Warto przeczytać tę książkę, polecam ją każdej z Was. Jest niezwykle inspirująca i z przyjemnością się do niej powraca.


"Bunt ciała", Alice Miller, dla każdej kobiety (a także mężczyzny) mającej zaborczych, nadopiekuńczych lub w inny sposób destrukcyjnych rodziców. Tak naprawdę nie tylko dla córek, ale i matek, które chcą się dowiedzieć o ogromnym wpływie, jaki mają na dziecko przeżycia z dzieciństwa...o przerażająco wielkim wpływie rodziców na rozwój dziecka, na jego psychikę. Pozwala uwolnić się od poczucia winy wobec własnych rodziców, od poczucia wszelkich powinności względem nich bez względu na doznane krzywdy... pomaga się "odpępowić", przejrzeć na oczy...może przynieść prawdziwe wyzwolenie w przypadku toksycznych relacji w rodzinie.


"Czas kobiet", Iwona Majewska-Opiełka, stanowi zaproszenie do podróży w głąb siebie. Zachęca do odnalezienia siebie przez zadawanie sobie pytań; kim jestem, co chcę osiągnąć, dokąd zmierza moje życie.

"Strach przed lataniem" (oryginalny: Fear of Flying) Erica Yong, otwiera oczy, rozrywa gorset społecznych zakazów, godzi w tabu, śmieszy, uczy, uwodzi - tak jak główna bohaterka...wszystkich mężczyzn, których kocha(ła). Kanon literatury feministycznej.

"Podręcznik dla duszy", Redaktorzy Richard Carlson, Benjamin Shield, Wyd. Zysk i S-ka 2004, Zbiór trzydziestu esejów autorstwa wielu znanych pisarzy, o sercu duszy, wędrówce duszy, duszy na co dzień i innych bardzo ważnych aspektach naszej duchowości z różnych perspektyw. "(...)myślenie o sobie jak o oszlifowanym diamencie. Pod pokrywą kurzu czy smoły wszyscy jesteśmy tacy sami, lecz jedni mają więcej oczyszczonych fragmentów, inni mniej. Kiedy wszystkie fragmenty są czyste i diament pięknie błyszczy, forma stała zmienia się w światło. Tym światłem jest nasza dusza." Gorąco polecam ten piękny przewodnik odkrywania światła w sobie.

"Ścieżka miłości", książka, tóra zmieniła moje postrzeganie, moje emocje.Pokazuje, że lęk jest przyczyną wszystkiego, co jest dla nas trudne.

"Białe zeszyty", Sonia Raduńska, dziennik terapeutyczny, pokazujący pułapki życia w niezgodzie z sobą, w nie dość zadowalającym związku, mechanizmy samooszukiwania się, aby być akceptowanym i nie żyć samotnie, tęsknotę za pełnym uczuciem, dojrzewanie do samotności, satysfakcję z życia ze sobą...

"Kochaj siebie, a nieważne z kim się związesz", Eva Maria Zurhorst, Jacek Santorski, 2007. Książka dla wszystkich, którzy są w związkach i dla tych, którzy mają to jeszcze przed sobą - unikną z pewnością wielu błędów. To niezwykle mądra lektura, która zmieniła całkowicie moje spojrzenie na miłość i bliskość. Zaryzykuję twierdzenie, że to najwartościowsza książka, jaką przeczytałam na przestrzeni kilku lat. Daje poczucie spokoju i nadzieję, że nawet z beznadziejnych sytuacji zawsze jest wyjście, a to , co wydawało się już zgliszczami, może się odrodzić i stać się czymś piękniejszym niż było na początku. Doświadzyłam tego na sobie, dlatego gorąco polecam lekturę - najlepiej dla dwojga partnerów.

"Chcę być kochana tak jak chcę. Rozmowy terapeutyczne", , K. Miller, E. Konarowska, 2005, wspaniała książka pozwalająca poznać siebie, swoje potrzeby i pragnienia. Uczy mówić "kocham siebie, jestem dla siebie najważniesza".

"Zakochać się w Życiu", Ewa Foley, współczesny nam poradnik językowy w kreowaniu myślenia.

"Nasze ciała, nasze życie", wyd. Network of East-West Women, Książka wydana po raz pierwszy w 1970 roku, jako efekt szeregu konferencji poświęconych kobiecemu ciału i zdrowiu. W samych tylko Stanach Zjednoczonych doczekała się 12 wznowień w nakładzie 4 mln egzemplarzy. Wielokrotnie nagradzana, uznana przez Amerykańskie Towarzystwo Biblioteczne za jedną z najlepszych książek, zyskała miano biblii kobiecego zdrowia i najbardziej wpływowej książki ostatnich 25 lat. Jej adaptacja ukazała się w ponad 20 językach, w tym w języku Braille'a. Ostatnio wydaną ją Bułgarii i Serbii. W wielu krajach adaptacja książki była wspierana przez autorytety takie jak np. Hillary Clinton. Więcej informacji, www.neww.org.pl.


"Związki i rozwiązki miłosne", Katarzyna Grochola, Andrzej Wiśniewski, w serii dialogii, EGO Dom Wydawniczy, Warszawa 2002, dla wszystkich, którzy odpowiedzialnie podchodzą do związku. Autorzy pokazują m. in. wpływ naszego "wyposażenia" rodzinnego na mijanie się w związku.


"Ciężarna dziewica - proces psychologicznej przemiany", Marion Woodman, Znak, Kraków 2006. Autorka - jungowska analityczka- prowadzi w świat kobiecej przemiany z poczwarki w motyla. Porusza wiele aspektów - być może dotąd nieuświadomionych - rozwoju kobiety.


"Duchowość ciała", Alexander Lowen, Jacek Santorski & Co AW, Warszawa 2006. Książka o tym, że wdzięk kobiecy to coś więcej niż wymiary ciała, dobry makijaż i ciuch. Głęboka analiza żywotności człowieka z uwzględnieniem powstałych blokad. Opis terapii bioenergetycznej.


"Przybornik emocjonalny", , Darlene Mininni, metody radzenia sobie z kryzysami emocjonalnymi opisane prostym, przystępnym językiem. Autorka, amerykańska terapeutka, bez zagłębiania się w rozważania analityczne, lecz z wielką troską o czytelniczki, opisuje wszystkie sprawdzone sposoby, które pomagają tak w krótkotrwałych, jak i w przeciągających się stanach smutku, żalu i gniewu.


"Córka Czarownic", Terakowska Dorota, Wydawnictwo Literackie, Kraków 2003, Piękna baśń. O miłości do Spraw Wielkich: Natury, Człowieka, Przeznaczenia... O tym, by rzeczami Wielkimi zajmować się wtedy, gdy jeszcze są Małe. I jeszcze o tym, że najlepszym nauczycielem jest życie.


"Dom nad rozlewiskiem". Małgorzata Kalicińska, niesamowicie ciepła, dająca energię i siłę na życie, książka! Zmagania dojrzałej kobiety wyrzucoenj z pracy, która nagle musi zreorganizować sobie życie, zarówno uczuciowe, jak i osobiste. Powieść porusza w przepiękny sposób relacje między kobietami w różnym wieku (babcie, matki, cóki, wnuczki, przyjaciółki,kochanki); opisuje, jak nabierają głębokiego spokoju pod wpływem zmian wewnętrznych wywołanych zmianą priorytetów życiowych, a te wynikają... Nie zdradzę, co dalej ;-) To niesamowita książka o miłości, przyjaźni, poszukiwaniu sesnu życia napisana bez patosu, banałów i pseudofilozoficznch wynurzeń.



"Pułapka na motyle", Hanna Samson. Cudowna książka dla kobiet, które nie boją się prawdy o sobie.

"Krótka historia wszystkiego", Ken Wilber.

Autor swą pierwszą książkę wydał mając 23 lata. Zaraz po tym okrzyknięto go jednym z największych myślicieli naszego wieku. Spotkamy się tu z wyśmienitą próbą połączenia nauk mistycznego wschodu z filozofią świata zachodniego; z próbą przyporządkowania odmiennych aspektów bytu i postrzegania świata scieżkom Prawej i Lewej Ręki, pierwiastkom: męskiemu i żeńskiemu... Autor, dzięki swej niezwykej wiedzy i inteligencji, splata wątki wielu nauk i najnowszych odkryć, by utkać Krótką Historię Wszystkiego.

Białe Zeszyty.Sonia Raduńska, książka o poszukiwaniu miłości, szukaniu siebie,nadziei.

O wierności sobie, tęsknocie,poszukiwaniu czystej miłości, prawdy, rezygnacji z namiastek. Książka natchniona,przepojona bólem i namiętnością.

"Druga płeć", Simone de Beauvoir. Wydawnictwo Santorski i S-ka, Warszawa 2003. To już (albo dopiero!) drugie wydanie książki, która na rynku polskim była jedna z pierwszych książek poświęconych tematyce kobiecej. Ceniona przez feministki (i nie tylko:), wartościowa, mądra, wciąż aktualna...

"Zakochać się w życiu". Ewa Foley. Książka, która uczy optymizmu, pomaga się zatrzymać i zastanowić, jak zmienić swoje życie, by czuć się szczęśliwym i spokojnym.

Dzienniki 1950 - 1962, Sylvia Plath, szczere aż po samo dno rozpaczy. Niesamowicie prawdziwa podróż po kobiecej psychice, po psychice kobiety poszukującej własnego " ja". W wielu fragmentach naznaczone głęboką analizą kobiecego patrzenia na świat. Świat, w którym było tak niewiele miejsca dla kobiet takich, jak Sylvia, czyli odczuwajacych głęboką potrzebę BYCIA WOLNĄ ponad wszystko. Oprócz tego tekst piękny literacko, pełen wspaniałych metafor i niebanalnych porównań, bo płynących prost ze zranionego serca Sylvii. Miejscami przerażająco smutna lektura ukazująca przeiękną nadwrażliwą kobietę uwikłaną w stereotypy i uprzedzenia, które niszczą. Lecz w innych momentach pełna wiary i wręcz ciepłej dziecięcej naiwności w patrzeniu na ludzi i świat.

"Radykalne Wybaczanie", Collin Tipping. Książka, która radykalnie zmieni twoje życie. Pomaga zrozumieć uwikłanie się w pozycję ofiary i zmienić postrzeganie rzeczywistości jako nieprzypadkowych sytuacji potrzebnych do indywidualnego rozwoju duchowego.


"Wariatki", Chantal Delson, wydawnictwo "Książnica", Katowice 2002, "....zapał i samotność, i nic więcej......To historia Julii. Kiedy ją poznasz, niczego już nie będziesz się bała." "Liryczna opowieść o dążeniu do wolności, niezależności i szczęścia, dzieje niepokornej idealistki obdarzonej szczyptą szaleństwa, które pozwala realizować nieziszczalne na pozór marzenia.",

Po prostu razem, Anna Gavalda, ciepła, cudowna lektura poruszająca temat ludzkich relacji (międzypokoleniowych, międzyrasowych, ludzi z różnych warstw społecznych)w taki sposób, że chciałoby się żeby książka nigdy się nie skończyła.

Alchemia "Alchemika", Wojciech Eichelberger w rozmowie z Wojciechem Szczawińskim. Wspaniała, dająca do myślenia książka. Oczywiście warto byłoby wcześniej przeczytać "Alchemika" Paulo Coelho.

"Dlaczego mężczyźni odchodzą", Brenda Shoshanna,

"Gdyby zamilkły kobiety" Krystyna Kofta, po jej przeczytaniu "ufemistyczniłam się". Zaczęłam czuć tzw. wspólnotę jajników ;). Bardzo życiowa.

"Prawdy o życiu", Dr Barbara De Angelis, Wydawnictwo "Książnica", Katowice 2001. "Najbardziej pomyślną chwilą w twoim życiu jest to, w której podejmujesz decyzję o poznanuiu Prawdy, decyzję tak stanowczą, że nie ma od niej odwrotu" - Gurumayi Chidvilasananda,

"Bóg używa szminki", , Karen Berg, Fundacja Centrum Kabbalah. To pierwszy przewodnik Kabbalah dla kobiet, który wyjaśnia, jaki jest cel życia człowieka, jak kierować swoim życiem oraz jak w procesie przemiany odmienić związki z najbliższymi. Autorka, opisując poszczególne etapy przemiany, przytacza proste przykłady z życia. Pokazuje, że niezależnie od wieku, zawodu, czy stanu cywilnego można zmienić swój styl życia i być szczęśliwą, więcej na www.kabbalah.pl,

"Kobieta Księżyc i czerwona sukienka", , Iza Sznajder.

OSHO: Bliskość. "Zaufaj sobie i innym".

"Kiedy partner łże jak pies", Susan Forword. Ksiazka o rodzaju klamcow, klamstw na temat alkoholu, zdrad, finansow i jak kobiety - nieswiadomie, myslac, ze pomagaja aby zwiazek trwal - wspieraja tych, przez, ktorych sa oklamywane. Ksiazka pokazuje sytuacje przez przyklady kilku zwiazkow i jak ona przebiega w zaleznosci od tego jakie kroki zostaja podjete.

"Oskar i pani Róża", , Eric-Emmanuel Schmitt, Znak, Kraków 2004.

Uwierz w siebie, Elżbieta Liszewska, wydawnictwo: Studio Astropsychologii, 2004. Tytuł oddaje treść. Genialne połączenie poradnika z nowelą?, opowiadaniem? Dla zagubionych, ale szukających. Wysoce przyswajalna formuła.



"Zraniona Kobieta - uzdrawianie więzi córki z ojcem", Linda Schierse Leonard

Amerykańska analityczka jungowska opisuje w jaki sposób wzorce patriarchalne wpływaja na kulturowe oraz indywidualne zranienie na linni ojciec córka. Ile na tym tracą córki ale też jakie straty ponoszą ojcowie. "Zranienie relacji córka-ojciec jest chorobą naszej kultury" W naszej kulturze na wielu wymiarach mężczyźni definiują czym jest kobiecość, "dewaluują kobiecość poprzez redukowanie jej do pewnej ograniczonej liczby ról lub cech, które nie należą do doświadczenia kobiety, ale pochodzą z abstrakcyjnego poglądu na nią...". Autorka przytacza szeroki kontekst kulturowy, ale i wątki osobiste. Co więcej - pokazuje jak wygląda niełatwa droga do uzdrowienia relacji ojciec-córka zarówno w obszarze związków rodzinnych, jak i w kontekście kulturowym.

"Kobiety, które kochają za bardzo i ciągle liczą na to, że on się zmieni", Robin Norwood

"Siostrzane uczucia", Małgorzata Domagalik, o tym by starać sie dostrzec wśrod kobiet które spotykamy w swoim życiu przyjaciół a nie wrógow, o wyrozumiałosci, przyjaźni i budowaniu poczucia własnej wartości, o rozwoju osobistym każdej z nas.

"Jedenaście minut, Weronika postanawia umrzeć" i inne tego autora, Paulo Coelho. To powieści, które nie pozwalają na obojętność.

"Czerwony namiot", Anita Diamant,

książka dla kobiet i o kobietach.

My, Tadeusz Niwiński

Biegnąc, Barbara Mączeńska

Fantastyczna książka! jest to powieść o współczesnej kobiecie sukcesu, która przywołuje wspomnienie swojej babki i matki. Jest to opowieść o kobietach silny, energicznych, twórczych, a zarazem dzielnych i nie poddających się przeciwnościom losu. Lektura tej książki działa jak terapia. Warto kupić i powracać do niej.

Monologi waginy, Eve Ensler

Jest to ksiażka otwarcie podejmująca nieobecny dotąd w polskiej literaturze temat kobiecej seksualności, w formie zwierzeń kobiet dotyczących odczuwania własnego ciała, a zwłaszcza waginy.

Tęsknota silnej kobiety za silnym mężczyzną, Maja Storch Wspaniała książka psychoanalityczki jungowskiej. Poszukiwanie,odkrywanie, poznawanie i integrowanie się ze swoim archetypem meskości-czyli animusem.

Intymność kobiety - przewodnik, nie lękajcie się bliskości..., Harriet G.Lerner, Jacek Santorski Agencja Wydawnicza

Głębokie podejście do bliskości w związkach,autorka pisze m.in. o podejsciu do zmian , o toksycznych zachowaniach takich jak nadczynność, o trójkątach w związkach uczuciowych oraz o dziedzictwie psychicznym - utrwalanych od pokoleń wzorów emocjonalnych zachowań, tzw."genogramie"który jest pomocny w poznawaniu siebie, pokazuje ,jak go sporządzić i pracować nad procesem poznawania siebie i zmian ,jakie z tego procesu wynikają,

Współczesna kobieta w poszukiwaniu duszy, June Singer, Wydawnictwo Literackie, Kraków 2003.

Silikon, Manuela Gretkowska,

Jak zwykle bezkompromisowa i kontrowersyjna Gretkowska tropi absurdy naszej rzeczywistości na łamach popularnych pism, zachowując przy tym zdrowy dystans.

Śmiertelni nieśmiertelni, Ken Wilber

Książka o niezwykłym związku dwojga dojrzałych, świadomych, przebudzonych ludzi. Inspiracja do życia pełnego, do stawiania pytań, do docierania do własnego wnętrza. Najważniejsze: rzecz o kobiecie, która stała sie moją mentorką i duchową siostrą, choć odeszła kilkanaście lat temu. Podpisuję się pod jej słowami:"(...) muszę zmaleźć sposób na lepszy kontakt z głębią mojej psychiki, wewnętrzną zasadę osobistego rozwoju. Tak blisko Boga wewnątrz; uczenie się rozumienia i podążanie za tym jest tym samym, co słuchanie i posłuszeństwo wobec woli Boga. Dotrzeć do wnętrza i wejść w kontakt z najgłębszą, najprawdziwszą częścią siebie... poznawać ją, pielęgnować, pozwolić by dojrzała... naładowac ją siłą... rozwinąć wolę tak, by podążała do wewnątrz... rozwinąć umiejętność sprawdzenia jej prawdy i wiarę i odwagę by za nią podążać, nawet jeżeli sprzeciwia się to racjonalnemu umysłowi, naszej uzgodnionej rzeczywistości.

Kobieta, Joanna Bator,

Niesamowita opowiesc o kobiecie rozdartej miedzy wizerunkami kobiecosci oferowanej pzrez kulture; tymi patriarchalnymi, i tymi feministycznymi, szukajacej swojego prawdziwego ja; czasem silnej i madrej, czasem zwinietej w klebek rozpaczy.

Feminizm, Kazimierz Ślęczka, wydawnictwo "Książnica", Katowice 1999

Bardzo dobry przekrój różnych nurtów feminizmu pod kątem historycznym i ideologicznym. Uświadamia, że feminizm nie jest jednolity i nie propaguje jednego poglądu na świat.

Biegnąca z wilkami, Clarissa Pinkola Estes, Zysk i S-ka, Poznań 2001

Dzika kobieta. Powrót do źródeł kobiecej energii i władzy , Angelika Aliti, Uraeus, Gdynia 1996

Kobieta Geografia intymna, Natalie Angier, Prószyński i S-ka, Warszawa 2001

Twórcze pisanie dla młodych panien, Izabela Filipiak , W.A.B., Warszawa 1999

Nowa psychologia kobiety – podejście feministyczne
, Ellyn Kaschack, Gdańskie Wydawnictwo Psychologiczne, Gdańsk 2001

Świat bez kobiet. Płeć w polskim życiu publicznym, Agnieszka Graff, W.A.B., Warszawa 2001

Kobiecy Eunuch, Germaine Greer, Rebis, Poznań 2001

Gdy mężczyźni nauczą się kochać, Wielfried Wieck, Książka i Wiedza, Warszawa 1995

Zrodzone z kobiety. Macierzyństwo jako doświadczenie i instytucja
, Adrienne Rich, Sic! Warszawa 2000

Historia miłości macierzyńskiej
, Elisabeth Badinter, Oficyna Wydawnicza Volumen, Warszawa 1998

Kobieta bez winy i wstydu
Wojciech Eichelberger, Wydawnictwo Do 1997


Kobieta do zjedzenia
, Margaret Atwood, Videograf II, Katowice 1996

Kobiety w kulturze popularnej, red. Edyta Zierkiewicz, Izabela Kowalczyk

"Dom nad rozlewiskiem". Małgorzata Kalicińska, niesamowicie ciepła, dająca energię i siłę na życie, książka! Zmagania dojrzałej kobiety wyrzucoenj z pracy, która nagle musi zreorganizować sobie życie, zarówno uczuciowe, jak i osobiste. Powieść porusza w przepiękny sposób relacje między kobietami w różnym wieku (babcie, matki, cóki, wnuczki, przyjaciółki,kochanki); opisuje, jak nabierają głębokiego spokoju pod wpływem zmian wewnętrznych wywołanych zmianą priorytetów życiowych, a te wynikają... Nie zdradzę, co dalej ;-) To niesamowita książka o miłości, przyjaźni, poszukiwaniu sesnu życia napisana bez patosu, banałów i pseudofilozoficznch wynurzeń. Przeczytałam ją jednym tchem i... żałuję, iż już się skończyła... Wiem jedno: to jedna z niewielu pozycji, do których będę często - w chwilach smutku czy zadumy - wracała.

"Pułapka na motyle", Hanna Samson. Cudowna książka dla kobiet, które nie boją się prawdy o sobie.

"Krótka historia wszystkiego", Ken Wilber.

Autor swą pierwszą książkę wydał mając 23 lata. Zaraz po tym okrzyknięto go jednym z największych myślicieli naszego wieku. Spotkamy się tu z wyśmienitą próbą połączenia nauk mistycznego wschodu z filozofią świata zachodniego; z próbą przyporządkowania odmiennych aspektów bytu i postrzegania świata scieżkom Prawej i Lewej Ręki, pierwiastkom: męskiemu i żeńskiemu... Autor, dzięki swej niezwykej wiedzy i inteligencji, splata wątki wielu nauk i najnowszych odkryć, by utkać Krótką Historię Wszystkiego.



"Druga płeć", Simone de Beauvoir. Wydawnictwo Santorski i S-ka, Warszawa 2003. To już (albo dopiero!) drugie wydanie książki, która na rynku polskim była jedna z pierwszych książek poświęconych tematyce kobiecej. Ceniona przez feministki (i nie tylko:), wartościowa, mądra, wciąż aktualna...

itd itp..na smutki ..

5/01/2010

materac do masazu..

www.habys.pl

wczoraj dostalam w darowiznie super materac do mojej pracy :)tak abym mogla jeszcze cokolwiek dorobic na wyprawe,musze miec jeszcze w kieszeni troche grosza na wize,dostanie sie z biszkeku do osh ,jedzenie,dlugi itd..jutro mam pierwsza klientke w moim pokoiku masazy..chcialabym pociekowac firmie,ktora mi w ten fajny sposob pomogla:)
a tak poza tym robia dobre stoly do masazu i inne akcesoria..naprawde sympatyczni ludzie,ktorzy pomagaja innym..

materac skladany do shiatsu mam na stole ktory zrobil mi kolega luk na urodziny :)jemu tez wielkie dzieki,poratowal mnie jeszcze super googlami..kazdy drobiazg kosztuje..

jeszcze mi troche brakuje..buty spatniki lub koflachy..wszystko finanse,wiec trzeba to jakos pogodzic i szukam jak najtaniej ale i dobrej jakosci..bo palce nie odrastaja w razie czego..

firme wklejam do siebie na bloga :)

4/28/2010

Pik Awicenny (7134 m n.p.m.)-lenina..mentalne loty..


zachod slonca


3d







We're walking in the air
We're floating in the moonlit sky
The people far below are sleeping as we fly

I'm holding very tight
I'm riding in the midnight blue
I'm finding I can fly so high above with you

Far across the world
The villages go by like trees
The rivers and the hills
The forests and the streams

Children gaze open mouth
Taken by surprise
Nobody down below believes their eyes

We're surfing in the air
We're swimming in the frozen sky
We're drifting over icy
Mountains floating by

Suddenly swooping low on an ocean deep
Arousing of a mighty monster from its sleep

We're walking in the air
We're floating in the midnight sky
And everyone who sees us greets us as we

4/24/2010

sztuka snienia..castaneda

jakby mial kto ochote to fullscren i czytamy albo druknac ..udalo mi sie 10 lat temu przeczytac wszystkie ksiazki (12)i bardzoo polecam:) milej lektury



Castaneda Carlos - 09 - Sztuka śnienia

aktywna strona nieskonczonosci..castaneda

Castaneda Carlos - 10 - Aktywna Stona Nieskończoności

4/13/2010

przez ten galop..



u nas leci..wyprawa ,lekarze,slonce itd..
sobotnie wiesci przygnebily mnie bardzo..polaczenie katastrofy lotniczej,katynia,ludzi u wladzy naszego kraju..smierc..zaloba..mi tez jest przykro i wspolczuje rodzinom i bliskim ktorzy teraz sa w najwiekszej rozpaczy..bo polska sobie jakos poradzi..lacze sie w bolu i brak mi slow..tylko zostaje czas i pamiec..
utwor dedykuje najwiekszemu pracusiowi w dniu imienin wlasnych,juz przestalam je obchodzic od kiedy nie mieszkam w domu..no i drugi muzyczny dzwiek dla wszystkich a najbardziej dedykowany pracusiowi zeby sie w tych wiatrakach nie zgubil..



Trzeba stworzyć dom, żeby mieć do czego wracać
Upchać miłość tam, w każdy kąt
Więc marzenia miej, bo to nie jest ciężka praca
I kochaj, i kochaj!
Zbudujesz dom

Wybuduje dom z komina i rupieci pełen strych
W kącie gdy nad lampką wina koty trzy
Gdzieś za szafą zadomowi się nam świerszcz
Jak ćmy wpadną wpadną przyjaciele
Tylko wierz, mocno wierz, mocno wierz

3/22/2010

itede itepe..relaks..


eire..back..

juz na bazie,cieplo nawet 15 stopni..w piatek silka ale na letko i tak dzis czuje sie fatalnie,podobnie jak po rajdzie..no ale nie zrezygnuje jutro i cisne dalej,cwicze i biegam ile wlezie..awantury mam ostatnio ,ze kolacji nie robie,jakby marek mial 2 latka i siegnac nie mogl do stolu i sobie zrobic kanapke..tyra mnie zreszta strasznie..jakis nerwowy z braku kolacji czy jak?no ale wrocmy do biznesow moich..udalo mi sie zarobic na plytach i ksiazce 1200zl! wiec mysle ze kluczem do sukcesu jest umiejetna sprzedaz poprzez prezentacje :)no i na kolosach tez sie nagadalam przy stoliku,i sprzedawalam promocyjie wszystko co sie dalo..wiec po sprzedazy wozka mam na buty(mysle jakie.milety?asolo mansalu?czy scarpy fantomy itp..polka niestety gorna przy mojej rozpaczy ,ale jak ktos ma plaska stope to niestety by uniknac odmrozen w czesci przysrodkowe stopy bedzie placic..no ale moze to byc inwestycja tez i na przyszlosc..kto wie jak sie ta przygoda zakonczy..ktos mnie zapytal czy moje przemyslenia gdzies zapisuje dotyczace spraw wyprawowych?mam w notesie na szczescie..moze kiedys napisze i ktos skorzysta,nie lubie tylko jak ktos korzysta bez pytania z cudzej wlasnosci itp,tak sie dzisiaj zdenerwowalam ze zaczelam grac na gitarze i spiewac,chcialabym sie nauczyc w koncu i chyba to zrobie na cisnieniu..podoba mi sie gtara taka jak w korn..mocna raczej ale nie jakas metalowa,troche hc..no balladki tez mozna pobrzdekac..dobrze ze jest nad kominkiem,muzyka i tworzenie mnie wprowadza w medytacje i jest fajnie,jeszcze miska do snu bim i juz spie..dobrze ze jest muzyka ktora lagodzi nastroje,ten wojowniczy mars do czerwca mnie wykonczy..ale nie nie dam sie za nic w swiecie niczemu i nikomu,jestem silna,kazdy krok niesie pokoj..zrypalam laske przez meila..oczywiscie na cisnieniu,ale umowmy sie..pewnych rzeczy sie nie robi i pewne rzeczy sa swiete(tabu)jak zwal tak zwal..dzisaj mi sie wydaje ze wleze na pik lenina jak kto mi cisnienie podniesie,a na relaksie marzy mi sie popatrzenie na masyw pamiru tylko z dolu..sen z powiek spedza mi tylko jeszcze operacja nogi czy zdaze i zeby mi arek juz nie chorowal..a jeszcze komunia brata gdzie jestem chrzestna..co sie teraz kupuje?wiec za wszystko trzeba niezle placic..wiec mam okazje porzyczyc pare gadzetow od kolegi dominika (raki ,czekany)chociaz wiem ze sprzetu sie raczej nie pozycza ale nie wyrobie po prostu..marek mi kaze samej rzezbic fundusze bo sam nie ma,super jest po postu..materac musze zakupic coby zarabiac cos,zeby miec na rekawice itd..a moze ktos ma niepotrzebny staff albo chcialby pozyczyc..sama juz nie mam pomyslu..okrasc bank? :)no to jeszcze jakas muzyczka i lulu obok tyrana,ktory sam nie chce sobie zrobic kanapki..

3/11/2010

kolosy 2010..

CORAZ BLIŻEJ KOLOSÓW

Lada moment finał 11. edycji nagrody KOLOSY. Prestiżowe statuetki za podróżnicze dokonania roku 2009 zostaną wręczone podczas 12. Ogólnopolskich Spotkań Podróżników, Żeglarzy i Alpinistów w Gdyni (12-14 marca). Nie braknie nowości i niespodzianek

Ponad 2000 miejsc dla publiczności, ponad 70 prelekcji oraz pełny przegląd najważniejszych polskich wypraw i wydarzeń eksploracyjnych ostatniego roku - KOLOSY to największa podróżnicza impreza w Polsce i jedna z największych na świecie.

Pokazom zdjęć i filmów w nowoczesnej, przestronnej Hali Sportowo-Widowiskowej przy ul. Kazimierza Górskiego w Gdyni towarzyszyć będą seminarium dla osób podróżujących z małymi dziećmi, salon sprzętu i odzieży outdoorowej oraz – pierwszy taki w Polsce – Salon Mediów Podróżniczych. Będzie można na nim kupić książki, prasę i przewodniki, porozmawiać z autorami i zdobyć autografy m.in. Elżbiety Dzikowskiej, gwiazdy tegorocznych Spotkań, czy Maxa Cegielskiego.

Trzydniowy maraton prelekcji oraz pokazów zdjęć i filmów rozpoczną nurkowie, kajakarze i żeglarze. O swoich samotnych rejsach dookoła świata opowiedzą Natasza Caban, Joanna Pajkowska i Marta Sziłajtis-Obiegło. Będzie też o podróży upamiętniającej dwusetną rocznicę urodzin Karola Darwina i jego pionierską wyprawę kartograficzną do Ziemi Ognistej. Poza tym świetnie znani publiczności Kolosów i OSPŻiA: bałtycki wyjadacz Aleksander Doba, tryskający humorem Jarosław Frąckiewicz (tym razem nielegalnie na Nilu) oraz Piotr Opacian (kajakiem po Pacyfiku).

W piątkowy wieczór zobaczymy również Fotoplastykon, w którym zaskoczeniem dla niektórych będzie prelekcja Marka Klonowskiego. Znany z ekstremalnych dokonań laureat Kolosa za rok 2008 tym razem opowie o rodzinnej podróży z 1,5 rocznym dzieckiem szlakiem św. Jakuba.

Sobota to Dzień Podróży i Wyczynu. Poprowadzi go Jasiek Mela. Mocno reprezentowani będą rowerzyści: zobaczymy m.in. relację z pierwszych etapów dwuletniej sztafety „Afryka Nowaka”, z przeprawy Piotra Strzeżysza przez Kirgizję oraz przekonamy się, że podróże zbliżają (trzyletnia włóczęga po najróżniejszych zakątkach świata zakończona... ślubem). Ponadto ekstremalne doświadczanie Ameryki Południowej (triatlon w Patagonii oraz Andyjska Odyseja 2009, czyli rower, trekking i wspinaczka w jednym, a po drodze sześć sześciotysięczników). Na deser przejazd 32-letnim moskwiczem przez wysychające Jezioro Aralskie oraz motocyklowa wyprawa dookoła świata dziennikarzy radiowej Trójki, Michała Gąsiorowskiego i Tomasza Gorazdowskiego.

W niedzielę zaś wysokie góry i głębokie jaskinie. Pasjonatów speleologii ucieszy naprawdę spora i mocna w tym roku reprezentacja grotołazów, którzy będą mieli się czym pochwalić, a także fakt, że gościem specjalnym Dnia Gór będzie Andrzej Ciszewski. Ponadto zobaczymy, jak wygląda alpejski maraton (dwanaście samotnych wejść na czterotysięczniki w ciągu zaledwie miesiąca), przekonamy się, że w Himalajach wciąż jeszcze można znaleźć (i zdobyć) piękne, dziewicze ściany, oraz sprawdzimy, na czym polega współpraca ojca z synem w bezludnych terenach poza kołem podbiegunowym. Wspomnienie o tragicznie zmarłym w ubiegłym roku Piotrze Morawskim, jednym z najwybitniejszych polskich himalaistów ostatnich lat, przedstawi jego żona, Olga.

Zwieńczeniem imprezy będzie ceremonia wręczenia Kolosów, którą poprowadzi Radosław „Chopin” Siuda (niegdyś przez pięć lat w autostopowej podróży dookoła świata). Oprócz nagród w kategoriach podróże, alpinizm, żeglarstwo, eksploracja jaskiń i wyczyn roku, Kapituła przyzna również Super Kolosa za całokształt osiągnięć oraz Nagrodę im. Andrzeja Zawady dla młodych podróżników, połączoną z grantem od Prezydenta Gdyni Wojciecha Szczurka na zorganizowanie wyprawy.

Pomysłodawcą Kolosów jest Janusz Janowski, organizatorami zaś agencja MART i miasto Gdynia. Wstęp wolny.

Szczegółowy program imprezy na www.kolosy.pl i www.gdynia.pl/spotkania

p.s zaskoczenie heh a to dobre,ekstremalista na rowerze z synem..no byla ekstrema dla mnie,a marek sie nie przyzna do hard coru :)lagodnie zabrzmialo..z dzieckiem to hc tez niezle jest..kto byl ten wie :)jutro jednak jade autem i to z kim? z aleksandrem doba i jurkiem arsoba,wstyd sie przyznac ale nie widzialam ich prezentacji na wloczykiju..moze teraz sie postaram lepiej..

3/10/2010

festiwale podroznicze cd..

no to juz po wloczykiju..prezentacja odbyla sie w przyjaznej atmosferze,moze nie przyszli wszyscy moi znajomi ktorych chcialabym zobaczyc..no ale jakos nie zapraszalam specjalnie,bo myslalam ze jak przeczytaja w lokalnej gazecie to wpadna..trudno..ale marlenka i ilonka byly,macius i moja mama i dziadkowie arka i super..nawet mistrz ceremoni sie pojawil bijac sobie brawa jak sie pojawil na duzym ekranie,ale wolal biegac z mackiem ..do microfonu nic nie powiedzial bo sie zawstydzil..my cos tam podukalismy, wczesniej majac juz rozgrzewke z rana w radiu szczecin(nie odsluchalam,ale mp3 zamiszcze wkrotce na blogu el camino)poniewaz w sobote z rana wyrwal mnie przemek z lozka czy pojade do chojny ,bo wypadla jedna prezentacja..a koncert w piatek trwal do 2 chyba wiec bylam mocno nie wyspana..ale ruszylam 4 litery bo mialam na to godzinke,mam takie szkolenia z markiem zeby sie szybko dosyc zbierac wiec nie mialam duzego problemu..zobaczylam troche chojny bo byla wycieczka i w samo poludnie poleciala drugi raz nasza prezentacja..po niej opowiedzialam pare rzeczy zachecajac mocno do odbycia takiej podrozy..potem odbyly sie jeszcze 2 prezentacje..no i muszynski jest mistrzem nie dosc ze ciekawie opowiada to i przystojny gosciu i zdrowo pojebany(taka kategoria ludzi,co sie pakuja w dosc ekstremalne rzeczy-atacama,rajdowcy dakaru mieli problemy a tu pieszo)..dalam mu ksiazke i 2 filmiki mojego zdroowoo p. partnera ..no byla degustacja potraw kuchni wloskiej,smaczna aczkolwiek ten deser z mleka mi zaszkodzil z lekka..potem pogadanki z chlopakiem ,ktory na koniec powiedzial ze fajnie miec starsza dziewczyne(taka ze 22 lata,bo on ma 19)troche sie usmialam i powiedzialam,ze starsze dziewczyny mysla odwrotnie,o czym tu gadac z takimi mlodymi :)robic moze tak ale gadac hehe..ale zmienilam zdanie..dosc ciekawy swiata i uroczy mlody chlopak,zycze powodzenia na el camino i na maturze :)a andrzej zapytal czy my czyli jula-cora przema 11 lat i ja to kolezanki..:)

dobrze ze mam juz partnera i dziecko..w piatek lecim na gdynie-kolosy ,prezentacja na fotoplastykonie el camino..bedzie troche ciekawych propozycji,ktore chcialabym zobaczyc..wezme pare ksiazek do sprzedania i filmow..bedzie mozna kupic za 20zl lub 50zl caly zestaw 3 dvd z ksiazka..jakos na te buty zbieranie kasy mi nie idzie..ciekawe po ile bilet do gdynii..a prezentacja to sam filmik pol h,nie bedzie tam ble ble..mam cisnienie na bieganie i sporty silowe,po rajdzie oczywiscie..zaczne biegac z wozkiem i arkiem ,bo nie wyjdzie mi poranne bieganie o 6..wczoraj posiedzialam nad pikiem lenina(niepodleglosci) i wyczytalam ze -20 w trojce,tylko musze sie upewnic czy latem..przeciez nienawidze zimna,mam lek wysokosci itd itp..to dopier bedzie jazda :)juz samo latanie i dostanie sie w miejsce przeznaczenia przyprawia mnie o mdlosci..najbardziej sie obawiam wysilku takiego z dnia na dzien czy wstane z namiotu..w hiszpanii bagaz byl na rowerze ale teraz mam miec go na plecach..mysle ze bedzie fajnie:)tylu chlopakow bedzie ,ze bedzie wesolo..i za markiem sie stesknie bo nie od poczatku razem jestesmy tylko od bazy rozpoczynamy..jest jeden plus moze nie bede nosic namiotu heh,a propos nie mam jeszcze sprzetu za duzo,raczej mniej niz wiecej..czolowka za 7e :)google sprzed 5 lat z tesco znalazlam nie uzywane..ostatnia podroz mnie nauczyla ze nie ma sensu brac nowych rzeczy..no w moim przypadku nie mam nic to wiekszosc bedzie..nowa bluze np wkrecilam w drugim tygodniu w lancuch roweru,upadlam w pampalonie na swierzo malowane pasy..itd,ile rzeczy sie gubi ze zmeczenia..najwazniejsze dla mnie to sie nie zgubic,nie dac sie zgubic w gorach klonowi..i te szczeliny bez paniki po drabince przechodzic..zaczynam sie ekscytowac wyprawa,od jutra wchodzi mars na grubo wiec warto zabrac sie za nowe przedwsiewziecia i za sporty..potrwa to do czerwca..a potem wchodzi praktyczna panna i powinno sie udac cos zadzialac w gorach..maj trzeba uwazac ,bo bedzie awanturniczo i bojowo,lepiej siedziec cicho,nie wzniecac konfliktow..no
a propo jaj swiatecznych,i wojen i wloczka na ktorym zapoznalam sie z tworczoscia tymona ,no luzik,ten tekst zdwojone ja jest niezly panowie..

3/04/2010

wloczykije jak sie wam zyje?

cos napisze po przerwie..chociaz przerwy nie ma ciagle w biegu albo wylegiwanie sie dlugo w lozku i potem z poludnia ten bieg,pozne chodzenie spac dobrze mi nie robi..i sie nie wyrobilam niestety zeby arka na spacer zabrac,bo zaraz fryzjer,jak tego nie lubie,siedziec 3 h i sie gapic na siebie z folia na glowie i milaczec raczej,bo nie traktuje fryzjera jako psychologa to sie nudze okropnie :)wiec zaraz pedze a w chwile czasu napisze co bylo i dzialo sie..siedzimy w gryfinie z arkiem,a raczej odczuwam jego brak,bo jest u babci ,ktora dobrze sie nim opiekuje,i nie mam stresu z tym zwiazanego ze jest mu tam bardzo dobrze,moze tylko teskni za mama i tata..wczoraj caly dzien w szczecinie,od 6 rano nie spalam,w biegu skok do auta i juz mkniemy do szczecina z marlenka,ona po jakies wyniki a mnie sprawy urzedowo-specjalistyczne czekaja..waly chrobrego 4 dzwonie do kuzynki,ona inspektorat wojewodzki budowalany,doktora robi,ma swoj pokoik i jako ze tam paszporty zalatwiaja probuje pomoc w szybszym obrocie spraw..zdjecia nasze nie przeszly bo od razu czarno biale zrobilismy,ale sie okazalo ze na miejscu wiec szybko sprawe zalatwilismy z fotami,oczywiscie nie wyszly juz tak fajnie,bede sie wsydzic za nie nastepne 10 lat,przy tej akcji z paszportem juz trzeba oddawac swoje odciski palcow wskazujacych lewj i prawej reki,nastepnie powody czemu chcesz szybciej paszport wiec bez sciemniania czego nie lubie bardzo pisze prosto i na temat podlaczajac kopie powrotu do irlandii za 2 tyg i bilety do biszkeku,ze wize potrzebuje wyrobic szybciej..ano paszport w ie kosztuje ponad 100e a w polandii 140zl wiec umowmy sie jak ktos nie pracuje to musi sie gimnastykowac finansowo..wiec wszystko zalatwilam teraz czekam moze sie uda..jak nie to wiadomo koszta wzrosna wizowe niestety..potem mialam sporo czasu i wciagnelo mnie centrum handlowe i nic mi sie nie podobalo,ale oczywista ze plakalam ze nie mam w czym chodzic,wiec pomierzylam pokombinowalam i kupilam dzinsy za male rurki obcisle koloru czerwonego i jasno szarego do tego bluza granatowa i jeszcze wypatrzylam do nowego swierzego stajlu wiosennego kurtke ze skory eko ale rozmiaru nie bylo,34 gora,4 litery moze i wiekszy rozmiar aczkolwiek wiem ze schudne prze nastepne 6 miesiecy sporo..wiec sie dopasuje do spodni heh..zreszta one mi przypominaja moje zajawki punkowe jak mialam 16 lat..nie moge cos wyrosnac ze stylu gimnazjalnego,szukam nawet fajnych trampek..no to jedziemy dalej..ten sam dzien sroda juz po zakupach,cisne do ulki zeby zobaczyc jej szkrabice,jest cudowna piekna i grzeczna..poprzytulalam i ponosilam i chcialabym miec grzeczna coreczke kiedys..potem ulka zawiozla mnie do cliniki na mickiewicza i tam dr sledz obejrzal i zbadal moje nogi..klonu mnie nie zabierze jak nie zoperuje..wiec sprawa jest grubsza,lasera nie bedzie w moim przypadku,bedzie podwiazanie,zarosniecie 1 trzeciej odcinka zyly i wcisniecie pianki ,i troche powyrywanie z podudzia zylek..juz chcial mnie ciac w piatek..ale nie mam kasy 1900zl..buu,wozek prawie sprzedalismy ale sie nie podoba bo rdza na nitach(w ie zardzewieje wszystko w ciagu 6 miesiecy,efekt wilgoci)i cos tam cos tam,wiec stan wozka ze stanu bardzo dobrego wedlug osob trzecich jest jak po eksploatacji blizniakow prze 3 lata,no tak ale mieszkamy na wsi i w domu z arkiem tez nie siedzielismy i styl wozka do tego jest przeznaczony,nie jest on sklepowa spacerowka..wiec go bierzemy spowrotem i przechowuje w ostatecznosci dla siostry arka :)no ale tym sposobem tez nie zoperuje nogi w tej chwili..z operacja wiaza sie i inne koszta..szczepionka przeciw zoltaczce,moglabym bez,ale mialabym podpisac oswiadczenie ze w razie czego nie ich wina(no to juz przesada)na 500 przypadkow 1 zachorowalnosci..doktor wymienil ze bedzie uzywanych 8 narzedzi w tym 6 wielokrotnego uzytku,ze swiadomoscia stanu juz i tak nie wesolego mojej watroby nie zaryzykuje z zoltaczka..wiec szczepienia,nie jest to zgodne z moimi wenetrznymi przemysleniami,myslalam o laserze wiec byloby ok,ale teraz?po 2 szczepionce mozna noge ciac,czyli po 5 tygodniach..po operacji mam tydzien zeby moc dopiero lkeciec do ie i z miesiac zeby isc w gory,lekarz mowi zeby noscic rajstopy uciskowe,ale wciskaj rano w namiocie jak juz pewnie obrzeki sa rano,buty ledwo sie ubiera,oj nie wiem..bedzie ryzyko..poczytalam w gazetce w horoskopie ze w polowie roku moge liczyc na swoj wlasny wyczyn sportowy to sie biore za trening,chcialabym wejsc ..ale ostatni rajd pokazal ze jestem cienka,nie kondycyjnie co nawalaly mnie po 5,5 h stawy biodrowe i krzyz,fakt ze nawet na spacery nie wychodzilam od grudniowych swiat to moze dlatego..a i nie skonczylam rajdu,nie przygotowalam sie wcale,spocilam sie,i wogole,wyszlo ze szlam w grupie sama..znaczy na liscie mozna w parach lub pojedynczo wiec sama bylam na liscie a szlam z natalka (2 lata bezruchu)i krzyskiem(brat marka)..krzychu meczyl sie z nami bo jest koniem jak marek..po dojsciu do punktu stop mial ambicje biec i zaliczyc wszystko,mi bylo cholernie przykro,bo sama nie poleze do lasu nie znajac sie na nawigacji..potem mi przeszlo i juz sie cieszylam ze bede na chodzie jako tako na nastepny dzien..krzysiek wiec konczyl bez 2 blondynek ale z psem arvonem..zrobil po punkcie stop wszystkie punkty w dobrym czasie,o 6 rano byl na mecie,troche mial historii,snieg po pas od razu po punkcie stop,wiec sie cieszylysmy ze nie poszlysmy jednak..a potem walka z psem ktory przeskoczyl plot ,zeby dorwac arvona..itp..w kazdym badz razie ukonczyl na 19 miejscu..gdyby nie szedl z nami moglby spokojnie zajac 3 miejsce..gratulacje..wygral koles co w tamtym roku i zawarlam z nim znajomosc facebookowa..narzekal na nazwy punktow,i po przeczytaniu wybuchlam smiechem hehe,nawet nie wiedzialam o tych nazwach bo krzychu mial swoja i moja karte do podbijania,i mialysmy caly czas isc zeby nie tracic czasu..objasnilam 2 nazwy i przemk dolaczyl i tez zdradzil z czym sie wiazaly,moglaby powstac historia tych nazw..nanga parbat 666,drzewo yol yol..wracajac do wloczykija odbyly sie 3 prezentacje irlandzkie powiedzmy(zamieszkanie):waldas zrobil 2 wideo z eksploracji jaskin irlandi i trawersu khan tengri czapy..wyszly wysmienicie..nasza tez poszla,inaczej sie ogladalo po raz 20ty ten film ale pierwszy w kinie..zabralismy arka,podtancowywal wydzieral sie tata ,mama ,smial siei klaskal..wybiegal z mackiem z sali pobiegac po schodach..przyszli tez znajomi,ale niewielu,impreza byla platna,nikomu raczej nie mowilam,moze dlatego:)podobal sie oczywiscie moment pocalunku,no i wypadek tez wyciszyl sale..na mnie ciagle dziala moment cisniecia mojego pod gore na 1300m .n.p.m w kolnierzu na szyi..to chyba ta muzyczka w tle kreci mi lze w oku..przypomina jak bylam zmeczona potwornie i szorstkosc o ktorej na koncu wspomina klon..po prezentacji byly pytania..marek niezle sobie radzil,mnie szlo ciezej,bo gadaj to sali pelnej ludzi z mikrofonem pierwszy raz,jak cale zycie tego unikalam..zawsze nawet na koncu na apelach itp..bylam wstydliwa osoba..ale poszlo,rano bylismy w radiu szczecin gdzie mialam z markiem rozgrzewka(radio szczecin sobota 6 marzec o godz 13.05 marek opowiada o podrozach,ida duka o el camino)na szczesie nie bylo pytan osobistych tylko techniczne wiec jestem zadowolona..po prezentacji sprzedaz ksiazki marka i 3 filmow,najwiecej poszlo dvd z el camino i calych zestawow wiec jestem zadowolona,na 1/4 butow na wyprawe jest i nie ma,lekarz mi zabral juz z tego polowe za 20 min pracy,i chce tyle ile kosztuja buty wyparawowe..no ale coz trzeba miec zdrowe nogi zeby do nowych buto je wlozyc..i zeby te nogi daly rade,sa podstawa zeby mnie wniosly ale i zeby nic sie nie stalo..jako ze mam ten problem z zylam wiec postaram sie o tym kiedys napisac wiecej..niebezpieczenstwo jest dosyc wysokie w gorach ..cisnienie,gestnienie krwi,skrzepy ktore usadawiajac sie w tetnicy plucnej spowoduja smierc przez uduszenie..po badaniu wyszlo ze takich skrzepow nie mam,teraz nic mi sie nie dziej,ale w gorach moze a nie musi,prawdopodobienstwo jest duze,wiec nie moge ryzykowac..nie moge byc egoistka,bo mam przeciez dla kogo zyc..no wiec glownie rozchodzi sie o kase..mam juz od kogo pozyczyc oddam ratami do konca roku i po sprawie :)no lece bo sie zagapilam yol yol :)

2/09/2010

modliszka..

kraby to male potworki wylazace z morza ,ktore fascynuja mnie od 2 lat..spotykam je ,ale juz najczesciej zjedzone i porozrzucane przez mewy szczatki..szczypce,odwlok..sa piekne :)i chodza bokiem..jednego nawet zywego przytargalam,zeby go uratowac i zebysmy z arkiem mogli sie napatrzec,ale on umarl od posolonej wody..niestety myslalam ze bedzie z nami troche..ale spowodowalam nieumyslnie jego smierc..no i pytanie czy modliszki w sytuacji rychlej smierci potrafia kochac? milosc zamienic w kwiat? klip z okazji nadchodzacych walentynek..chcialoby sie uslyszec o dozgonnej milosci a nie o rozstaniach..zupa byla za slona :)
z innej beczki z prochem,czlapie na rajd,bo idzie krzychu z natalka:)chyba sie znaja na mapach:)taki trening w zimowych zaspach paru godzinny noca..a i ten festiwal waff w dublin..nie podobalo mi sie i klonowi tez..bar fajny,ale projektor chyba byl do d..y..po takich trailerach tez bym nie kupila zadnego filmiku..moj interes nie udal sie poniewaz jestem kiepskim sprzedawca!ale nie znaczy ze nim bede caly czas..okazuje sie ze to niezla dziedzina wiedzy byc dealerem hehe..w wersji angielskiej nie poszlo mi najlepiej,ale trza dzialac i nie poddawac sie :)
przeprowadzamy sie do wiekszej chaty,marek maluje od tygodnia i po wdychaniu farb opowiada glupoty i jakis chory jest..kaszle fatalnie i na dodatek w zlewie plywa flegma ktora czesto znajduje na szmacie do mycia garow..obrzydliwosc feee..
pomalowalismy jeden pokoik do relaksu(masazy itp)w kolorach fioletu i czerwieni..nakrece tylko jakis klip z miskami,muzyczke sobie wlasnie komponuje na gitarce,harmonijce i sansuli i wrzuce na strone gabinetu..popracuje nad strona,i zjade z cenami..no i moze kto przyjdzie do tej oazy na dotyk qi..

1/21/2010

cwiczymy brzuch..





tak krotko sa to cwiczenia na proste m.brzucha,trzeba pamietac ,ze mamy skosne takze no i rownowaga musi byc wiec m.grzbietu takze trzeba wzmacniac..po calej serii rozciagnac brzuch,albo cw.oddechowymi,mostek itp(w trakcie cwiczen wdech i wydech b.wazny(lezysz wdech ,podnosisz sie wydech)..badzmy piekne na wiosne ;)osobiscie nie probowalam tej serii jeszcze ,ale wlacze do programu treningowego aczkolwiek obawiama sie tu o odcinek dolny kregoslupa czy ta seria go nie przeciazy..zobaczymy..

no i tak wspomne,ze taki maly festiwal adwenture w dublinie sie szykuje..beda pokazane tam 2 trailery filmu mount logan i el camino,same filmy do nabycia tam na miejscu u mnie lub u klona w sklepie..

1/17/2010

nocny rajd 2oo9-wloczykij..

przed rajdem..
video

w trakcie..
video

po..
video

arun milcarz i moja skromna osoba nie doszla do berlina,nie wygrala odbiornika full hd..brnela w sniegu 13h..to nic ,ze na drugi dzien do godziny 16 nie wiedziala jak sie nazywa i nie mogla sie podniesc z lozka,miala zakwasy w brzuchu od smiechu..
jeszcze nie wiem czy sie targne znowu,bo nie mam z kim..blondynki nie umieja czytac map :)nastepna edycja tuz tuz..

1/16/2010

vimff 2o1o..



wiecej na stronie www.vimff.org w dziale program lub film,w niedziele o 19.30 odbedzie sie prezentacja filmu el camino baby 2009 w vancouwer na dniu polsko-czeskim..jesli ktos mieszka tam a chcialby tak spedzic niedzielny wieczor to zapraszamy..

1/13/2010

mleko cichy zabojca..

dzien dzisiejszy jest milym dniem,jeszcze wczoraj po zajrzeniu na konto stwierdzilam,ze jednak nie kupie kurtki na wyprawe a dzisiaj prosze,wylatujaca kasa ze spodenek dla arka,z kazdej kieszeni pozwijane 5e :)dostalam list i paczuszke od pary dziadkow z germany,oraz amulet ktory podarowalam im po wycieczce w chinach,wrocil do mnie po 5 latach..wiec 5 dyszek zasililo kieszen i kupie kurtke,fantastycznie..1oo e z bonow od marka i musze dolozyc jeszcze 1oo i bede miec chociaz kurtke,na pika wbiegne na boso(buty okazaly sie dla stopek bez wady plaskostopia i oddane ,koszty wysylek w plecy)tak siedze przed kompem i sie trole ,bo aru spi,wiatr hula za oknem i zimno i gapie sie w neta,szukam i przegladam..jutro z arem pojdziemy do doktora,arek z kaszlem i katarem ,mama z zatokami i zylakiem(laser chce zrobic,jak najmniej krwi..a zatoki zeskanowac,bo w sobote z tego wszyskiego,bolu znaczy u chinczyka zrobilam akupunkture)a propo neta..a propo mleka..nie jem margaryny,maslo owszem,mleka nie pijam,sojowe ostatnio,jogurtow tez nie,smietany uzywam,pizze mrozona i sery zolte niestety..a obejrzalam to i odechcialo mi sie nawet serow i masla,ale mozna pojechac alternatywnie i zapuscic do tego mleka grzybka tybetanskiego i juz beda zywe kultury wspomagajace nas..sami obejrzyjcie i przemyslcie,mnie cieszy ze po tylu latach w koncu telewizja publiczna oswieca przecietnego kupujacego,zjadajacego itd..dbajmy o swoje zdrowie..bo lyzka kopiemy sobie grob..





a o grzybku sami poszukajcie :)

1/05/2010

2o1o..

no to nie po kolei..Nowy rok 2o10 wieczor spedzamy w kinie na avatar



w wersji 3D..suuuperrrrrr (jak ktos lubi matrixa,wladce pierscieni no to jazda do kina!)duzo filmow obejrzelismy przez swieta jak 2012(fajne efekty ,ale przesadzony :),terminator ktorys z kolei ale superowy tez jest,i wiele innych ,jak zwylke tytuly zapomniane heh,wszystko za everest zakupilam z ksiazka klonowi tez dobry)
awatar-niby bajka,ale nie bajka,zycie..pieknie dopracowany obraz,baardzo dlugi 2.40min ale sie nie odczuwa tego wcale,duzo efektow,emocji,trzeba zobaczyc..
swieta to tu i tam czyli nie w domu,poza,z dziecmi,psami i krolikami foto tutaj



no i co najwazniejsze mistrz skonczyl 2 latka!sam zdmuchnal swieczki,duuzo gada,wszystko powtarza tyle ,ze zasmarkany w tej chwili a za oknem zima..no i moze tez cos z innej polki,ze latem tez moze byc zima na 7134m n.p.m



czyli nie mow nigdy,mama oddaje arka w dobre rece i patrzy co lubi tata..no moze podejdzie kawalek na ile organizm pozwoli ..chodzi o to ,ze mama idzie do gory a moze w gore..zobaczymy..sprzetu nie ma nic a nic,pod choinke sweter puchowy a reszta?a reszta to moze tak,ze tata zmontowal film el camino baby i mama go teraz sprzedaje na sztuki hehe premiera na wloczykiju 1 marzec 19.oo ,do kupienia w sklepiku taty..i juz jakis grosz moze wpadnie na jakies sprzety..mama gra na miskach ,masuje nimi,robi stronke ale jeszcze nic nie zarobila,jak zarobi to kupi buty na te gore..zrobila tez reiki kundalinii,jakgdyby byc pierwsza pomoca swoja na tej gorze..a moze i innych..i tak to wyglada,dzieje sie duzo,nie pisze cos,bo nie lubi jednej dziewczyny co tu zaglada,taka ciekawa jest,moze raczej tego co robi i jak to robi..moze kucharz za duzo soli a nie pieprzy,a ona pieprzu niech szuka gdzie indziej..na razie spokoj aczkolwiek niech wie ze nerwowa jestem wiec niech gdzie pieprz zmyka dziewczyna :)bo rodzina to rodzina i do tego karma..nie rob drugiemu co tobie niemile..proste bo zycie jest proste..