11/17/2011

Fusion Girls and run run..



założyłam band kobiecy w sierpniu i małymi kroczkami przemy do przodu..pewniaków jest 4..próby może były ze 4 w polskim ośrodku kulturalnym w dublinie..miało to byc moje wyjście z domu ,oprócz szukania pracy,ale bardziej zależy mi na robieniu tego ,co kocham i lubię,czyli na masażach i różnych terapiach naturalnych oraz na półspełnionym marzeniu graniu w kapeli:)sa więc w tej chwili 4 instrumenty:pianino,djembe,gitara elektryczna i basowa..moze to potrwać ,bo nie uczyłam się grac nigdy na tym instrumencie..bo przecież bardziej ciągnęło mnie w stronę perkusji i gitary..tak naprawdę to nie umiem grać,tylko tym się bawię:)próby są też fajnym oderwaniem się i relaksem..a więc juz tę gitarę kupiłam:)zarobiłam swoje pierwsze pieniądze na masażu i wydałam na gitarę,trzecia z kolei na posiadaniu i kolejny instrument..jak na razie sobie brzdękam,mam płytkę na której nauki prowadzi flea,ale jakoś nie moge się skupic,co on gada i jak on tam tymi palcami biega po tych strunach:)wrzucam sobie na youtube laski na basie jak grają do zwiększenia motywacji..wiekszą motywację i presje wcisnęła julita mówiąc mi,żeby grać już na walentynki i na dzień kobiet..fajny pomysł,ale czy ogarniemy ?tak szybko? i gdzie wtedy będę,musiałabym odpuścic wtedy wydarzenia podróżnicze i sanki arka..ale kto wie..więc gitarka jest piękna,kolor nieba i zachodzącego słońca,takie techno kolory:)już nastroiłam,próba następna wkrótce..może będzie jeden chłopak,żeby zamiast perkusji był dj ..mogłaby dziewczyna tez byc lub się nauczyć i tak prawie zaczynamy od zera..pieca nie mam,ale takie malutkie danelektro radyjko daje radę i dobrze słychać moje wypociny..tylko jak djembe z basem zgrac?kto do kogo ma sie wpasowac?bo wychodzi ze aga dogrywa do nas:)
pomysłów wiele jak zawsze realizacja różnie,czasem w pól się zacina ale potem się do tego wraca..jak z bieganiem..pół roku nie robilam nic,ale juz się wzięłam i te 3 razy w tyg biegam po 50 min interwałem(jakies 7km)po biezni..ale podobno to łatwiej jest..no nic ciesze się ze wogóle doszłam do tego ze wogole biegam,najgorszy sport kiedys dla mnie razem z tym basem..no i masz..czego nie chcesz to dostaniesz:)
jeszcze to pływanie nieogarnięte i jeżdzenie autem razem z parkowaniem..nowidać ,że nie mozna być idealnym i najlepszym we wszystkim..można dążyć do swojego wzorca ideału..krok po kroczku nim zdarzy się CUD.cialo ,umysł i duch..pracować nad kazdym aspektem swojego jestestwa ..ktoś powiedzial mi,przecież każdy popełnia błędy,ale nie kazdy się na nich uczy niestety..czasem trzeba sięgnąć ostatecznego dna ,żeby się z niego wybić..przeżyc najczarniejszą noc duszy,żeby rozumieć,że małe rzeczy są ważne i cieszyć się z tego co już osiagnęliśmy niekoniecznie siadajac na laurach..
peace and love