1/31/2009

dzis sa moje urodziny..









ale ze mnie cwierdebil!ze tak zaczne w swoje urodziny..zaprosilam w niedziele wszystkich myslac ze mam urodziny a ja mam dzisiaj w sobote,nie wiem jak to sie moglo stac..nawet cwierc nic nie pisnal,polecial na kejta a ja sprzatam i ogarniam,stukam sie w glowe wlasnie..widze jakies zyczenia kartki,patrze na interii a tam jak byk 31 styczen,no pierwszy raz mnie cos takiego spotyka,zeby sie tak pomylic..doszukuje sie winy w kalendarzu,bo tam tak spojrzalam ,ze 31 na ostatnim miejscu tyg,a wlasnie nie,jest tak skonstruowany dziwnie ,ze wtedy jest sobota,teraz to zobaczylam..hehe no nic,spokojnie jak na wojnie,caly dzien nie bede przeciez sprzatac,ogarne co trzeba,zakupy i cosik przygotuje..cwierc cwierc!!!
wczoraj na silce pobilam swoje slabosci i swoje male rekordy,10,08(moze km moze mile) czegos tam w 20 min w gorzystym terenie,zwiekszenie ciezarow o stopien wyzej itd..lepiej to dziala niz jakiekolwiek inne uzywki..czulam sie najpierw ,ze tam umre z wysilku a po prysznicu jakbym na nowo sie urodzila..no polecam polecam..nie ma sily by miec depreche jak regularnie sie zajezdzasz fizycznie..i najlepiej po 3 tyg tydzien przerwy,biegac po silowni i cwiczeniach na macie..takie moje odkrycia..dobrze dziala..a wiec 15.55 czasu w polsce a tutaj 14.55 wybija moje 32..3 i 2 to 5 czyli numerologiczna 5..numer 5 dla mistrzowskiej 11(2) mnie czeka..najlepszy partner podobno,bo mnie nie wychodzi za dobrze,chyba ze mam mega trudnego partnera..nie myslcie sobie,ze jak tak sie chodzi po gorach to ktos ma latwo,oj nie,ciezko kurna ciezko..czasem czuje sie jak w gorach,albo sa laskawe albo nie..i trzeba przeczekac i wbic sie w dziure pogodowa..tak tez wiec czynie i cierpliwie czekam..w miedzyczasie ogarniajac w glowie wspolna wyprawe..dziekuje wszystkim za pamiec i zyczenia,za te sliczne kartki i cieple slowa..

1/30/2009

32..

i znowu te urodziny..32 mnie sie rzucilo na plecy..doswiadczen zyciowych przynajmniej na 52,wygladem na 22 i tak po rozrachunku 52 minus 22 wychodzi te 32..nie da sie uniknac..no wiecznie mlodym mozna byc,tylko cemu mnie na powaznie nie traktuje biurokracja w kontakcie bezposrednim..oj oj byly hocki klocki rozne,dopiero po glosnym wymowieniu lub okazaniu tozsamosci w formie pisemnej,owa lekcewazaca postawa zmieniala sie o sorry,i tak wiec cos mam zalatwic to ciezkawo czasami,dogaduje sie tez lepiej z ludzmi w wieku mojej mamy..marek powiedzial ze jestem kwoka hehe..no to spodziewaj sie chlopcze ,ze kura znoszaca zlote jajka,niech mu bedzie..urodziny robie tez w kotekscie raczej sportu i zdrowia,szampan bezalkoholowy,basen i nie wiem co jeszcze tance i rozmowy o niczym,bedzie znajoma rodzinka i kumpel marka z roboty..jak pamietam ostatnie spedzilismy na kreglach,obolala jeszcze po cesarce,i u ubrana na fioletowo okrutnie..no nie wiem czemu sie te imprezy odbywaja na chacie..sama sie pytam co to sie stalo?jakos mi niezalezy zbytnio,albo juz sie tak fajnie nie obchodzi tych po 30tce,lub zwykly brak fantazji w okresie zimowym..a moze zawsze obchodzilam skromnie i bez szalu..no i macius tez ma 8,dostal pare drobiazgow w przeslanej paczuszce i sie cieszyl nawet,a wyskoczyl z taka propozycja prezentu ze blady strach na mnie padl,bo mnie nie stac..no ale mnie nie ominie,bo za rok ma komunie i chrzestna ida bedzie musiala sie postarac..siedze od tyg na necie i robie zakupy,arkowi i sobie roznych gadzetow i pierdol na wyprawe..sie splukalam zapewne i nawet nie zagladam na stan konta,ktory sie skurczyl jak po praniu w nastawionej na najwyzsze obroty ulubionego miejsca arka jakim jest pralka..nie zagladac i sie nie pochorowac..nio ale to w niedziele na spokojnie,plywalnia,sauna dobrze zrobi wszystkim,spacerek po plazy..mjuzik..na razie z przygotowan to tylko sprzatam,i przypalam garnki i piore..i jak zwykle sie nie wyrabiam na urodziny..hehe no a co tu zrobic szalonego?tydzien temu w niedziele,zmusilam marka zeby mnie pokazal i nauczyl na latawcu 12 metra latac..za te wszystkie jego kary glupie chcialam cos od tego weekendu dla siebie pozytywnych emocji wyszarpac..i co??bolalo,bolalo jak zlamany nos 2oo7 w wawie na czapy rowerze w drodze po mruwy wize do canady..wpadlam pod auto na zielonym swietle,twarza po asfalcie,nos ,broda,policzek,glowa cala zostala..oj bolalao okrutnie wtedy..i ten sam bol w miejscu gdzie jak stare babcie to miejsce zlamia to czesto ze szpitala juz nie wychodza ,bo umieraja na zapalenie pluc..a wiec zbite jak jasna ciasna biodro,fiolet zolc i zielen obecnie..nie obylo sie bez ketonalu,masci z arniki i jekow w rzucie z biodra na biodro w nocnym spaniu..przeciagnelo nas po plazy,bylam asekurowana ,ale i tak nas porwalo ,ze wstac z gleby nie moglam i sie poplakalam z bolu i ze strachu..za duzy za duzy na 50kg masy..mniejszy poprosze,zrazilam sie na 2 dni,biodro nie boli i chce latac..da mi mniejszy,kupi bo jak kwoka nie bede stac i sie gapic na misia jak sobie pomyka po plazy..co jak co ale w takich rzeczach kura nie jestem..no i rower ,juz dokupilam arkowi fotelik hamax sleepy i zolty kask,i taki jest plan ze bedziemy jezdzic po tatusia jak bedzie z roboty wracac do wsi obok,a buduja tam mega fajny placy zabaw,kanapki w plecaczku ,picie,czekamy na tym placyku zajeci zabawa a potem heja za most i w przyrode rowerkami,nad morze i gdzie popadnie..w marcu przyczepke dokupuje i testujemy z arkiem jej mozliwosci..juz wiadomo ze nie ma takich co by mozna rozlozyc zeby dzieciak sobie mogl polezec,trzeba by sensownie przerobic...spac i lezec wieczorkami jak bedziemy blakac sie po hiszpanii w poszukiwaniu atrakcji nocnych..oj rozpisalam sie,fasolke robie i przyjaralam gar,ale juz zdazylam obskrobac czarna warstwe,fasolka wege z kasza jeczmienna..no i na koniec mega wypasiony filmik rowerowy..


1/24/2009

halo 22..




dzisiaj sobota..spacer po plazy z arkiem..pierwszy jego spacer na nogach skonczyl sie zgubieniem butow z nog i lazeniem na bosaka,rajtuzy mokre ale radosc ogromna,sam chodze po plazy taka dumna buzia zwiastowala innym spacerowiczom na plazy jaki to juz samodzielny chlopczyk ze wsi bettystown..potem to juz spacer szybki mamy a arek w wozie,po drodze zapatrzony w 2 dorozkarzy pedzacych brzegiem morz a mama zapatrzona w zjawisko na niebie..
a wiec nazywa sie to halo 22..
Nazywane jest on często małym pierścieniem, ponieważ w porównaniu z innymi zjawiskami typu halo znajduje tylko niewielką część nieba - kąt 22° odpowiada mniej więcej kątowi jaki zawarty jest pomiędzy małym palcem a kciukiem gdy patrzymy na nie wyciągając rękę jak najdalej przed siebie rozpościerając palce. Ten rodzaj halo jest najczęstszy, występuje średnio przez 100 dni w roku a warunki sprzyjające jego pojawieniu się to obszar niskiego ciśnienia nadchodzącego z zachodu po kilku słonecznych dniach. Taką masę powietrza poprzedza pojawienie się chmur typu cirrostratus i cirrus, które tworzą się na dużych wysokościach i zbudowane są z kryształków lodu, najczęściej kryształków ołówkowych. Halo 22° powstaje, gdy są one chaotycznie rozmieszczone, co zachodzi zazwyczaj gdy występują turbulencje w atmosferze a kryształki mają zbliżone rozmiary. Łatwo pokazać, że światło przechodzące przez co drugą ścianę zostaje odchylone tak samo jakby przechodziło przez lodowy pryzmat. Można przekonać się o tym przedłużając ściany boczne kryształu ołówkowego. Kąt najmniejszego odchylenia promienia wynosi więc 22°
ewielkie obroty kryształu prawie nie wpływają na kąt odchylenia światła, gdy zatem światło przechodzi przez dowolnie zorientowane kryształy, następuje koncentracja promieni odchylonych o kąty bliskie 22° - wewnętrzny zarys halo jest wyraźny, ponieważ światło nie może być odchylone o kąt mniejszy niż 22°, zewnętrzny jest nieco rozmyty. Obszar nieba znajdujący się wewnątrz okręgu halo jest ciemiejszy od reszty nieba ponieważ promienie biegnące w tym kierunku przez kryształki zostały odchylone conajmniej o 22 stopnie (oczywiście nie dotyczy to promieni, które nie przeszły na swej drodze przez kryształki) - to one tworzą jasny okrąg halo.

Do powstania halo potrzebne są kryształki lodu ustawione w powietrzu pod wszystkimi możliwymi kątami, aby dla każdej części halo istniały kryształki o takiej orientacji, że załamane przez nie światło dociera do oka obserwatora.
Często zdarza się, że okrąg halo jest lekko zabarwiony. Dzieje się tak z powodu zjawiska dyspersji - biegnąc wewnątrz kryształu lodu światło białe jest rozszczepiane na barwy składowe: światło niebieskie jest odchylane nieco silniej, niż światło czerwone. W efekcie zewnętrzny brzeg pierścienia halo zostaje zabarwiony na kolor niebieskawy podczas gdy brzeg wewnętrzny jest lekko czerwony.

Dla pełnego zrozumienia powstawania halo 22° należy jeszcze uświadomić sobie co dzieje się z promieniami biegnącymi przez inne kryształki, w pozostałym obszarze nieba. Trafiają one w inne miejsce w przestrzeni - tworzą więc halo dla innego obserwatora...

Warto zwrócić uwagę, że w przeciwieństwie do wielu innych typów halo - mały pierścień powstaje bez względu na to, na jakiej wysokości znajduje się słońce, a ponadto jest to zjawisko raczej długotrwałe - może być widoczne nawet przez kilka godzin. (zerzniete z neta ;))czestosc wystepowania zjawiska 80 do 120 dni w roku.a ja przyznam ze widzialam to tutaj pierwszy raz i w gorach pare razy ale tamto to pierscien paraheliczny heh,i mruwa gadal ze jak to sie zobaczy w gorach to mozna zginac,jakis przesad,albo sciema dla blondynki heh..



1/23/2009

weekend..



weekend sie zaczal my z arkiem zostalismy sami..smuti smuti,a piotrus pan sie bawi..
przewialo mi znowu zatoki i boli mnie aktualnie glowa plus noga ktora zaatakowal w nocy skurcz,mam tam niezlego zylaka dla chirurga wiec chyba dlatego mnie nadal powoduje dyskomfort w trakcie chodzenia..zegar cos zle pokazuje aktualny czas wiec chyba go wywale no..a jeszcze zajady w kacikach ust zebym sie przypadkiem za szeroko nie usmiechala..zrobilam wczoraj bardzo ciekawa zupe,na pytanie jak,padla odp ciekawa,w skali o do 1o..1o padlo..wiec jak cos ciekawe to skala najwyzsza aha..wiec wiem na czym stoje i moge robic te zupine czasem..oto przepis cebula na oliwie podsmazona,do tego szklanka czerwonej soczewicy,zalac na wysokosc 3 cm woda i gotowac do miekkosci,podlewajac czasem woda i mieszajac,zmiksowac razem z puszka mleczka kokosowego,do tego wegeta,pieprz,galka muszkatalowa i kolendra potluczona w mozdziezu,wiorki kokosowe podprazone na patelni smacznego..i cos dla ucha na koniec..moj weekend z czeskiem zamiast fruwac na kejcie by oderwac sie od 4 scian..buu





no i czesio z hey, polecam zreszta caly koncert,my namietnie sluchalismy jakies pol roku temu w aucie na chacie..

1/22/2009

imiona i slowka..

Arkadiusz
Znaczenie imienia:

Imię męskie pochodzące z języka greckiego. Arkadikós oznacza pochodzącego z Arkadii, znanej jako kraina szczęśliwości. Mężczyzna o tym imieniu jest optymistą, wesołkiem, który w każdej sytuacji potrafi wprowadzić radosny nastrój. Uważany za przystojnego, szarmanckiego człowieka, ma duże powodzenie wśród kobiet i wzbudza szacunek mężczyzn. Nie przepada za nauką i zdobywaniem wiedzy przez co nie może osiągnąć sukcesu w życiu, bowiem same zdolności bez wykształcenia w jego przypadku nie wystarczają. Lubi przewodzić grupami ludzi i dobrze mu to wychodzi. Kocha swoją żonę i dzieci, chętnie zajmuje się domem. Szczęściarz, lubi dostatek i wygody. Trochę leniwy. Wrażliwy, bystry obserwator. Uparty, wymagający. Chłopiec o tym imieniu ma wielkie marzenia,lubi dalekie podróże. Szuka w swiecie nowosci i atrakcji. (dokladnie ten etap nie zakonczy sie nigdy,zjesc frytki,wlaczyc piekarnik i wejsc do pralki..)Interesuje się przeważnie wyznalazkami.no to mi sie podoba najbardziej :)

szarmancki
odznaczający się wyszukaną grzecznością, zwłaszcza wobec kobiet; też: będący objawem takiej grzeczności(po ojcu i dziadku heh)

bystry
spostrzegawczy, inteligentny, szybko orientujący się w czymś: też: świadczący o takich cechach

marzenie
1.powstający w wyobraźni ciąg obrazów i myśli odzwierciedlających pragnienia, często nierealne
2.przedmiot pragnień i dążeń
3.ciąg myśli i wyobrażeń powstających podczas snu
4. pot.o czymś doskonałym

Marek
Znaczenie imienia:

To imię jest z łacińskiego i wywodzi się od imienia boga Marsa. Marek posiada dużą indywidualność twórczą, kocha sztuki piękne, potrafi odnieść duże sukcesy literackie. Jeżeli nie poświęci się tej dziedzinie sztuki, to odniesie powodzenie w naukach matematycznych. Jest skryty, lojalny, spokojny, pracowity. Potrafi w każdej sytuacji odnaleźć się, wyjść cało z każdej opresji, bowiem jest pewny siebie. Lubi bardzo wolność myśli i swobodę działania, - nie znosi gdyby ktoś narzucał mu swoje ramy organizacyjne. Ceni kontakt z przyrodą, lubi wygodne życie, smaczne potrawy, modne ubiory. Ma skłonności do zagłębiania się w tajemnice życia, śmierci i wiary. Może być dobrym mężem, wzorowym ojcem, szanowanym obywatelem.(hmm wolnosc mysli i swoboda dzialania dokladnie no i moze byc d.m? a wzorowym tata juz jest :)

lojalny
1.uczciwy i rzetelny w stosunkach z ludźmi
2.praworządny, prawomyślny

mars I
1.Mars mit. rzym. «bóg wojny»
2.Mars czwarta według oddalenia od Słońca planeta Układu Słonecznego
3.ściągnięte brwi jako znak niezadowolenia; też: groźny, ponury wyraz twarzy

mars II platforma znajdująca się u wierzchołka masztu(wiatraki?), służąca do rozpierania want i jako punkt obserwacyjny

opresja
1.kłopotliwe, trudne położenie
2.daw.ucisk, uciemiężenie

Ida
Znaczenie imienia:

Jest to osoba ambitna, autorytatywna, wyrachowana(az zajrze do slownika znacznia wyrazow). Posiada krytyczny, wszechstronny umysł. Dobry znawca ludzkiej natury, zmysłowa kochanka. Lubi zmiany i dalekie podróże. jeny jak malo :)


autorytatywny
Etym. - śrdw.łac. auctorizare 'upoważniać', łac. auctoramentum 'kontrakt żołnierski; powinność' i auctoritas 'wpływ osobisty, znaczenie; przywództwo; odpowiedzialność' od auctor 'pomnożyciel; sprawca; twórca; mistrz; autor' od augēre i tutaj napisano przywodctwo,mistrz no..dla tego z gory zeby pamietal ze ona tez ma marsowe raczki :)

wyrachowany-pamiętający zawsze o wyciągnięciu korzyści dla siebie..dzisas jak to brzmi..a wcale nie zawsze :)

krytyczny-o wartościach wielkości fizycznych: taki, którego przekroczenie spowoduje gwałtowne zmiany jakiegoś układu fizycznego np.wybuch albo zmilczenie osobnika :)

zmiana
1.fakt, że ktoś staje się inny lub coś staje się inne niż dotychczas(inny moze lepszy?
2.zastąpienie czegoś czymś (albo kogos kims?)czyli zamienil stryjek sie w kijek heh)abo ktos w cos..

oraz w roli przypomnienia kazdemu facetowi,ale to kazdemu,ze kobieta posiada co?(chyba ze w ciazy,albo juz ma za soba)raz w miesiacu potrafi rozne rzeczy i nie potrafi tez..no
zespol napiecia
oto objawy
* rozdrażnienie
* huśtawka nastrojów
* dysforia
* agresja
* depresja
* płaczliwość
* problemy z koncentracją i zapamiętywaniem
* zmniejszona aktywność życiowa
* uczucie zmęczenia
* zmiana apetytu
* bóle głowy
* bóle pleców
* bolesność piersi
* zaparcia i wzdęcia
* uczucie ciężkości, puchnięcia (głównie nóg i twarzy)
* wzrost masy ciała od 2 do 4 kg.
* zaostrzenie alergii
* wzmożone pocenie, uczucie gorąca
* pogorszenie koordynacji ruchów

i wtedy taki pan najlepiej jak siedzi cicho ,masuje stopki,herbatke zanosi prosto do raczek i odpowiada grzecznie na pytania..mowa srebrem a milczenie zlotem..moje drogie panie o nas trzeba dbac i chuchac,swiat bez nas by sie zawalil a faceci ,by sie pozabijali(w mysl zasady rznij albo zabij)jak nie ma rzniecia(dla wrazliwszych delikatniejsze slowo kochania) heh to w zamianie sa awantury dzialajace podobnie na mozg..wiec do dziela..portki w dol..a co mi tam pojechalam na grubo z textem,rozladowuje napiecie..

1/20/2009

ona,czyli kazda z nas..







dla mnie jest niesamowita,wymiata,no i inteligentna baba,ma ryj hehe,i z gasieniczki dojrzal piekny motyl..chociaz jej nie slucham jakos namietnie,czasem mi pomaga :)

1/19/2009

roza i ksiaze..



"Z tak wysokiej góry jak ta - powiedział sobie - zobaczę od razy całą planetę i wszystkich ludzi..."
Lecz nie zobaczył nic poza ostrymi skałami.
- Dzień dobry - powiedział na wszelki wypadek.
- Dzień dobry... Dzień dobry... Dzień dobry - odpowiedziało echo.
- Kim jesteście? - spytał Mały Książę.
- Kim jesteście... Kim jesteście... Kim jesteście... - powtórzyło echo.
- Bądźcie mymi przyjaciółmi, jestem samotny - powiedział.
- Jestem samotny... jestem samotny... jestem samotny... - odpowiedziało echo.
"Jakaż to zabawna planeta - pomyślał Mały Książę. - zupełnie sucha, spiczasta i słona, a ludziom brak fantazji. Powtarzają to, co im się mówi... Na mojej gwiazdce miałem różę: ona zawsze mówiła pierwsza..."

W końcu jednak zdarzyło się, że po długiej wędrówce poprzez piaski, skały i śniegi Mały Książę odkrył drogę. A drogi prowadzą zawsze do ludzi.

- Dzień dobry - powiedział.
Był w ogrodzie pełnym róż.
- Dzień dobry - odpowiedziały róże.
Mały Książę przyjrzał się im. Bardzo były podobne do jego róży.
- Kim jesteście? - zapytał zdziwiony.
- Jesteśmy różami - odparły róże.
- Ach... - westchnął Mały Książę.
I poczuł się bardzo nieszczęśliwy. Jego róża zapewniała go, że jest jedyna na świecie. A oto tu, w jednym ogrodzie, jest pięć tysięcy podobnych!

"Byłaby bardzo zdenerwowana... - pomyślał - kaszlałaby straszliwie i udawałaby umierającą, aby pokryć zmieszanie. A ja musiałbym udawać, że ją pielęgnuję, bo w przeciwnym razie umarłaby rzeczywiście, aby mnie tym upokorzyć..."
Później mówił sobie dalej: "Sądziłem, że posiadam jedyny na świecie kwiat, a w rzeczywistości mam zwykłą różę, jak wiele innych. Posiadanie róży i trzech wulkanów sięgających mi do kolan, z których jeden prawdopodobnie wygasł na zawsze, nie czyni ze mnie potężnego księcia..." I zapłakał, leżąc na trawie.

Mały Książę poszedł zobaczyć się z różami.
- Nie jesteście podobne do mojej róży, nie macie jeszcze żadnej wartości - powiedział różom. Nikt was nie oswoił i wy nie oswoiłyście nikogo. Jesteście takie, jakim był dawniej lis. Był zwykłym lisem, podobnym do stu tysięcy innych lisów. Lecz zrobiłem go swoim przyjacielem i teraz jest dla mnie jedyny na świecie.
Róże bardzo się zawstydziły.
- Jesteście piękne, lecz próżne - powiedział im jeszcze. - Nie można dla was poświęcić życia. Oczywiście moja róża wydawałaby się zwykłemu przechodniowi podobna do was. Lecz dla mnie ona jedna ma większe znaczenie niż wy wszystkie razem, ponieważ ją właśnie podlewałem. Ponieważ ją przykrywałem kloszem. Ponieważ ją właśnie osłaniałem. Ponieważ właśnie dla jej bezpieczeństwa zabijałem gąsienice (z wyjątkiem dwóch czy trzech, z których chciałem mieć motyle). Ponieważ słuchałem jej skarg, jej wychwalań się, a czasem jej milczenia. Ponieważ... jest moją różą.
Powrócił do lisa.
- Żegnaj - powiedział.
- Żegnaj - odpowiedział lis. - A oto mój sekret. Jest bardzo prosty: dobrze widzi się tylko sercem. Najważniejsze jest niewidoczne dla oczu.
- Najważniejsze jest niewidoczne dla oczu - powtórzył Mały Książę, aby zapamiętać.
- Twoja róża ma dla ciebie tak wielkie znaczenie, ponieważ poświęciłeś jej wiele czasu.
- Ponieważ poświęciłem jej wiele czasu... - powtórzył Mały Książę, aby zapamiętać.
- Ludzie zapomnieli o tej prawdzie - rzekł lis. - Lecz tobie nie wolno zapomnieć. Stajesz się odpowiedzialny na zawsze za to, co oswoiłeś. Jesteś odpowiedzialny za twoją różę.
- Jestem odpowiedzialny za moją różę... - powtórzył Mały Książę, aby zapamiętać

zapominamy podlewac..

Człowiek naraża się na łzy, gdy raz pozwoli się oswoić.
Mowa jest źródłem nieporozumień..

1/15/2009

el camino logo..




moje nieplastyczne umiejetnosci przedstawiam heh..no ale jak uslyszalam 1500zeta za plakat np za prace nad logo itd to sama zrobilam..projekt wymyslilam,ale juz namalowac to bylo gorzej..no pierwsze podejscie,moze ktos mi namaluje ladniej??logo wyprawy ,flaga na przyczepke itd..przecie ja matka bezrobotna..moze konkurs?jak ktos chce niech zrobi i namaluje..bede publikowac prace na blogu a potem zaglosujemy..zwyciezca dostanie film z wyprawy z podpisami(nawet arka :))(termin do 31 luty ;) oraz publikacja prac 10 marzec)i muszle i moze cos wymysle jeszcze,a to tak na predce bo juz pozno i mnie zmeczyl fotoshop okrutnie..

1/13/2009

dzien jak codzien..

a wiec zaczynamy,o czym innym chcialam pisac,ale najpierw zaczne od tego ,co mnie dzisiaj rozbawilo i niezle jest zrobione..




wczoraj na silce sie nie zajechalam chociaz moze przy bieganiu 10 min z rozwiazana sznurowka..safty safty,ale nic mnie ona nie ruszala,mozna biegac po biezni i sie nie wywrocic,tyle ze trzeba uwaznie..heh taka mala medytacja,kazdy krok czy jak to nazwac zwracal cala moja uwage,bo i tak myslalam ze jak przerwe bieg to nie dobiegne..no ale co jeszcze w zwiazku z tym..nie da sie biegac przy dzemie,zmeczyl mnie niesamowicie ,ze przelaczylam na ostro i polecialy kawalki system of a down....i dobiegalam,i nawet zdazylam sie okapac razem z glowa i suszarka do tego..bo mi zajmuje to pol h..i o 22 znowu na bazie rowerkiem..potem big talerz zupy,pychotka..sprzedam przepis:zupa brukselkowa
cebula w kostke podsmazyc w garze na oliwie plus 2 marchewki w krazki plus 3ziemniaki w kostke plus pol kg brukselki umytej calej i ugotowac ze 30 min(jak miekkie bedzie)przyprawy:pieprz cayen,pieprz czarny,warzywko(wegeta),galka muszkatalowa,2 lyzki smietany(rozrobic w oddzielnie w miseczce,smietana do zupy i roztrzepac,i juz nie gotowac,bo sie zwarzy i nie estetyczna bedzie zupinka) i na koniec sojowe parowki pokrojone w krazki(w ie w teco w zamrazarce)lub miesne dla nie wege..miodzio,dzieciakom bez parowek mozna i zmielic na krem z grzankami..jak kto woli..no a jak kto nie lubi brukselki to moze brokul?wlasciwosci antynowotworowe i ma duzo wapnia,szczegolnie dzieciakom polecam..przepis podobnie jak wyzej..celulka,ziemniaczki w kostke ,brokul rozdrobnic w kwiatki,smietana,wegeta,zmielic na krem,zamiast smietany mozna starty zolty ser i posypac kielkami brokula..mniam ,smacznego..
no a pisac chcialam o shopingu niedzielnym..wyczailam swietna ksiazeczke zrobiona metoda scanimation,tytul kick raczej dla dzieci od 3 roku zycia(chyba macius dostanie w prezencie a w miedzyczasie arek sobie oglada) ..tutaj krotkie wyjasnienie,co to jest..rysunki narysowane sa w taki sposob ze nalozona na nie folia w paski podczas przesuwania wywoluje wrazenie ruchu..wymyslil sobie to pan rufus butler seder..tutaj przedstawia ten pomysl na ksiazki..

1/11/2009

helloween 2oo6 (part 1 i 2)..

taki se filmik ze starych czasow wrzucam na bloga..fajna impreza byla..kazdy przebrany,mnostwo ludzi,fajny miuzik..do rana i potem dalej nastepna impreza juz w sligo ale to w drugiej czesci..i inne tam cuda na kiju..szalenstwo bez konca..drugim razem juz byl brzuch,praca i mniej sily na tance,aczkolwiek arkadiusz w brzuchu odtanczyl swoje..heh,milo powspominac po takim czasie..






1/10/2009

weekendowy relaxic..













no takie tam,fajnie zrobione rzeczy..arkowi kupilam dzisiaj kubki takie do nakladania i wkladania,mozna nauczyc paru rzeczy a dzieciak tak zajety ,ze mozna cos zrobic i mnostwo szamatek,najlepsze to polarkowe spodnie heh wszystko za grosze przez te wyprzedarze wiec kupuje nawet na pol roku naprzod,dobra jakosc mala kasa..tak mozna sobie cos nazbierac na sprzet rowerowy..hurra bilety na wyprawe juz kupione,jest troche czasu na dokupienie i podopinanie paru rzeczy do maja..ogarniam przyczepke,siebie,arka i apteczke..to chyba i tak duzoo..no i trening trening,zacielam sie na tej silce i cisne maks z muza na osto w uszach ze pobijam swoje male rekordy..miesiac nie bylam ,ale nadrabiam..tylko na plywalnie jakos czasu nie starcza i ochoty..3 razy w tyg po 2h i spacery codziennie po plazy z arkiem na razie musza styknac do nabrania formy..potem dojdzie rower i moze pocine 1000km w 12 dni..zreszta nie bedzie moze tylko jazda..aaa i jak ktos zauwazyl zmienilam letko wyglad bloga..nie wiem czy lepszy ale inaczej sie zrobilo to na pewno..ale nie ma co sie przyzwyczajac i przywiazywac za bardzo do wygladu,bo i tak pewnie sie zmieni za jakis czas..plus dodalam komentarze z czystej ciekawosci..nie dodawalam wczesniej ,bo moze balam sie gromow,ze mysle inaczej,robie inaczej..ale cos mnie podkusilo w tym nowym roku,co sie wydarzy jak jednak beda i co mi dadza do myslenia..heh moze nie bedzie wcale..no nic to niedziela za 2h,pizza sie trawi,jeszcze jakis filmik ,ksiazeczka i lulu..

1/09/2009

zima..

a nie,nie chce mi sie pisac na razie,moze ze 2 zdania z siebie wymusze..podsumowanie 2008,bylo ok ale moglo byc lepiej,postanowienie na 2009 moze byc tylko lepiej yol..
postanowienia juz nie sa takie same jak kiedys..typu musze schudanac,wrecz przeciwnie przytyc..musze zdrowo sie odzywiac ,a moze jednak w tym roku pofolgowac..nie pic nie jarac a moze zaczne?dobrze sie prowadzic a moze zlajdaczyc ?nie nie nie przestac myslec negatywnie..no skonczylam..obejrzalam wczoraj film closer heh
tutaj moje dzielo (musze przyznac ze sie przylozylam tylko w polowie)a dla mniej cierpliwych muzyczka..filmik wspomnienie wycieczki zycia,a moze tak mi sie wydaje,moze bedzie jeszcze jedna druga i trzecia..bo tak sobie lezymy kolo siebie wieczorkami w lozeczku z tymi ksiazeczkami o trekingach,biegunie zdobytym przez admunsena,kahunach i 2 rok zycia dziecka,no jeszcze jakies gazety sie przewijaja..dobra koniec,aaaaaaaa najwazniejsze moj krolewicz skonczyl rok,i tymczasem tez mam za jakies parenascie dni urodziny..zrobie torta i zaprosze znajoma szalona rodzinke na basen(uzbieralam darmowych wejsciowek,doslali nawet 2 happy birthday)moze i bym poleciala tez gdzies zeby wystawic swoje biale cialko na slonce,ale mi niedobrze na sama mysl o rynair..a tak chcialam latac kiedys(10h liniami airchina zrobilo swoje plus awaryne samoloty rynair)a propo komunikacjii prawie mam rower,rower maszyna straszna,wybralam sobie cube damska wersja,bialy z czerwonymi akcentami,reszta wiadomo shimano,ze srodkowej polki,normalnie nie moge sie doczekac jak dziecko na mikolaja..w glowie trening rowerowy,do tego siodelko dla arka i jezdzimy z mistrzem,robimy trasy po okolicy..mysle ze juz w lutym damy rade,dokupie moze taki specjalny spiworek na dzieciaka..i ruszamy na podboj i w nieznane z gpsem w kieszeni okolicznych wiejsko nadmorskich terenow irlandii..jeny jak sie ciesze..swoj rower znowu(kocham jezdzic i czuc te wolnosc w sercu)to naprawde koniec bo arni wola z pokoju ze chce amm..koniec koniec