10/31/2008

chiny 2005..


na sam poczatek foty ,ktore meczylam juz z tydzien,z tysiaca wybralam okolo 300..tak wiec milego ogladania..za zarobiona kase w niemczech..zfundowalam sobie wycieczke..17 dni z 25 osobami do 35 roku zycia..marco polo z monachium biuro podrozy..cale 2 tyg niemiecki jezyk..takze moja wiedza jest wybiorcza..hehe musialam troche poczytac na necie co widzialam..koszt 1800e plus kieszonkowe z 1000e ..7 miejsc..6 miast i 1 wyspa na morzu zoltym..chinski mur..plantacje zielonej herbaty..szanghaj,pekin,xian,ningbo..poczatek 13 wrzesnia..data przyjazdu do niemiec..a potem do irlandii..itd..moze bedzie mi sie jeszcze chcialo cos napisac to opisze w swoim czasie..cdn..

10/30/2008

pierwsze foty i montaze..irlandia 2006..


gora z tecza tanczy..

dlaczego
nie kwadratowa
nie biala
nie czarna
jest
miloscia
spelniona
pomiedzy
sloncem
a
deszczem

moje pierwsze foty to te robione aparatem hp ,kwiaty i jeszcze raz kwiaty,jest tez malutki macius chyba mial ze 3 lata,i z 2006 irlandia z mruwa(tym razem cannon g6 za pierwsza niemiecka wyplate kupiony) ,mieszkalismy ze 2 miechy w aucie i zobaczylam niezly kawalek wyspy..krotkie opisy i pare slow na wiekszosci fotek z tego okresu..moja pierwsza galeria,w tym czasie zmontowalam tez ze 4 filmiki robione 30sek ujecia aparatem g6..tak powstalo pogodno w cork(koncert),i inne ujecia..pierszy filmik zrobilam darmowym 30 dniowym programem w dwa dni,a potem juz poszlo..nie sa najwyzszej jakosci bo pojecie blade o montazu i same filmiki 30 sek trudno polaczyc w calosc jezeli byly z koncertu wiec wyszlo jak wyszlo..reszte moze sie da wrzucic jeszcze ,ale nie jestem pewna..z jarkiem perkusista pogodno i nie tylko znamy sie juz kupe lat,pamietam jak zaczynal grac paleczkami na poduszkach i czasy w jednej szkole kiedy kazdy chcial zakladac zespol,on cos tam gral z jakimis kolesiami a mi sie marzyl zespol samych lasek wtedy..ale to w innym poscie ta historia..z jarkiem razem pracowalismy pol roku przy wyrabianiu pizzy hehe..a marcina macuka (gitara,spiew,klawisze)mama uczyla mnie polskiego w szkole,no i wszystkie laski szalaly za nim w podstawowce, bo mial takie urocze doleczki w policzkach jak sie usmiechal..no i sie kiedys upilismy razem z jarkiem przy wyrabianiu tej pizzy wscieklymi psami,ale chora bylam na drugi dzien i jeszcze mi sie sanepid na moim wielkim kacu dobijal do lokalu..musialam sie niezle kryc wtedy i nie otwierac lokalu..smiesznie bylo..



10/28/2008

miedzy byc a nie byc..

nie mam pewnosci

kim naprawde jest czlowiek

kim jest czlowiek teatru marionek

dlaczego neka go sens istnienia

cud natury i jej szalenstwo

wiec po co jest smierc

jakas dlon wyciagnieta pochwycila dlon moja

poprzez wrota plynie wykrzywiony wiecznie smiech

a ja wolac bede co to jest czuc!?

(2006 ida)

10/21/2008

spacer biedronki..

czyli chodzi o to zeby sobie chodzic i szukac az sie znajdzie jak najwyzej i poleciec,mozna w zamian zostawic tyle szczescia ile czarnych kropek na skrzydlach w rece tej ktora uratuje i wypusci albo zolta plame jak rozgniecie.. a spacer biedronki to tytul tomiku poezji ks twardowskiego..w liceum przeze mnie czytany a dostany tez od kumpeli z klasy..hmm i tak sobie spaceruje..smutno mi boze czyli spacer biedronki..oj smutno 35 stopni kapia maluszka przed spaniem..to jest nizej niz temperatura ciala..i moze gadac fizjoterapeuta do elektryka..kapiel przed spaniem to nie to samo co plywalnia..dzieciak ma since pod oczami ..a to znak ,ze nerki cos slabe(med.chinska)i sobie gadam do sciany..do kalki genetycznej..moze ktos zaprosilby nas na swieta ,bo zostalismy zagrozeni samotnoscia z arkiem..czasami mozna powiedziec za duzo a slow nie da sie odwrocic..sa jak sztylety wbijane w serce..i czasem ktos myli kolejnosc miejsc:ja,ty,my,oni,partner,podroze,obowiazki,dziecko,rodzina..i jak myslisz,ze wszystko juz ma swoj porzadek i miejsce i czas to spadasz znowu ..bogatsza czy ubozsza o kolejne doswiadczenia..sama nie wiem..a problemy nosimy ze soba i czy bede tu czy gdziekolwiek indziej na swiecie nie uciekne od siebie,jedynie zawiaze kolejny supelek..parnerstwo a nie wykonywanie polecen jest droga srodka..zloty srodek..to dlaczego kobiety musza byc madrzejsze?bo maja wiekszy mozg ,empatie i uczucia?..bardziej pofaldowany przez co skomplikowany z czym facet sobie czasem nie radzi?..a najczesciej to mali chlopcy poszukujacy mocnych wrazen..i najlepiej bez zobowiazan..ale i przychodzi taki czas kiedy stuknie sie w glowe ,ze jest tak naprawde sam i potrzebuje nas kobiet i ewentualnych ekstra dodatkow w postaci rozwydrzanych klonow do zdobywania kolejnych szczytow ..no,ale co ja moge?powiekszyc mozgu juz raczej nie moge bo i tak peka w szwach od wiedzy(wiedzma-od wiedzy),powieksze cos innego(doda) i dopiero bedzie rozpacz..juz teraz 10,5 km na maszynie,2km na maszynie,30 powtorzen z malym obciazeniem w 3 seriach na pewne obszary by sprostac wymaganiom wspolczesnej cywilizacji;) z toastem czerwonej lampki wina dla wszystkich pograzonych jesienna deprecha..to wszystko nazywa sie nic...i piosenka....raz dwa trzy cztery znikaja wszystkie szmery..
w oddali cos jasnieje..wszystkiemu wbrew usmiecham sie..

10/16/2008

bajki..

moja najwieksza miloscia bajkowa byl aramis hehe..trzej muszkieterowie i jaka to byla na tamte czasy wypasiona kolorowa bajka..chociaz jak pamietam dosyc dlugo telewizor mielismy czarno bialy..i znalazlam polskie intro chociaz jakosc slaba ,ale tekst swietny dla dziecka a nie jakies tam cartoon network z atomowkami lub ed czy jakos tam co codziennie tlukli moi braciszkowie..tu byly piekne i szlachetne czyny ,przyjazn i wogole pieknie podane..tak samo bajka dzeki i nuka to chyba japonska baja a muszkieterowie francuska..2 cudne misie on i ona..fala nazywania czworonogow tymi imionami..heh moja siostra ma teraz nuke a ja przez chwile mialam dzekiego..i zaginal,tak mi wtedy powiedzieli..a ojciec mial astme..no a ja w rozpaczy poszukiwalam tego psa w parku z tydzien nie mogac dojsc do siebi..nie mozna oszukiwac dzieci,trzeba mowic im prawde..no wracajac do tematu przygody niedzwiadkow w wielkim lesie..nawet rysowalam te postaci a takze gralam na flecie ze sluchu obydwie piosenki..wiec to byla pierwsza klasa podstawowa..a jak sie czekalo na te bajki,lecialy w tv w niedziele..inna bajka tez przygodowa byl sinbad..leciala w sobote okolo poludnia podobnie jak bialy delfin um..no i wtedy wszyscy wiercili wiertarami i przeprowadzali remonty..masakra i czarna rozpacz,nie dalo sie ogladac i plakalam co za okrutny swiat..ale bajki ogladalam z zapartym tchem ,codziennie o 19 na dobranoc..inna ktora pamietam z dosc wczesnego dziecinstwa to japonskie intro o smoku,i znalazlam na youtube heh..a pamietalam ,bo ojciec duzo nagrywal na tasmy szpulowe i te intro tez..dlugo to potem jeszcze sluchalam..chyba mialam ze 3 lata ,bo do zerowki nie chodzilam..ojciec mial tez manie na plyty winylowe..mial ich chyba ponad 100szt co potem moi bracia poniszczyli..no i puszczal nam koziolka matolka,pchle szachrajke,no i cala akademie pana kleksa..normalnie to byl dopiero wypas..piosenki caly czas lecialy na chacie..pchychodzila sylwka z ostatniego pietra i dzikie harce po duzym pokoju..enio moricone to znow z sylwka sluchalysmy na sylwestra cala noc udajac kowbojow i rzucajac przez okna podpalona wate az sie firanka zapalila..heh no takie to byly czasy..potem moje bajki zamienily sie w basnie i legendy,ktore namietnie czytalam w szkole podstawowej..mialam w pokoju normalnie biblioteke..wypozyczlysmy z lidka i sylwia sobie nawzajem..a potem biblioteka raz na tydzien w ktorej spedzalam sporo czasu..zbiorem ktory zapadl mi gleboko w pamiec byl mlynek na dnie morza-basnie dunskie..no i oczywiscie doktor dolittle wszystkie czesci pochlonelam..bylo tego mnostwo i fajnie mi sie to odkopuje w pamieci..w sumie uksztaltowalo to moja osobke..no i teraz czytam malemu arkowi zeby mu zaszczepic chec czytania,nie tylko gry i komputer i mnostwo h na bezmyslnym gubieniu czasu..ponizej top moich bajek z dziecinstw,a chcialam podkreslic ,ze nie lubilam muminkow,zwirka i muchomorka bo sie ich balam i takiej angielskiej bajki z zaba w aucie ble..a smerfy tez byly fajne,i malowanie smerfetki heh..





10/15/2008

gdy go nie ma w domu..

maluszek spi..jest 21.45..siedze i serfuje po youtube..odnalazlam bajki z dziecinstwa,ale to nastepnym razem..tai-chi dluga forma 108 ruchow..itd
troche sie poryczalam ze smiechu i poddusilam przy niektorych filmikach np..facet z glowa w toytou no w wc publicznym i jak ludzie reaguja heh itp bzdury..zamiast isc spac to sie relaksuje..jutro moze znowu polecimy na basen z maluszkiem,czeka mnie gotowanie dla maluszka i dla taty,chociaz pewnie sie nazarl polskich kurczakow troll..no i moje zakupy z ekojadka dojada do mnie..roznej masci kawy zbozowe,lizak klonowy i jakis tam jeszcze..rzerzucha i inne nasiona do kielkowania ,wiersze tuwima i brzechwy dla arka,kaszki ryzowe itd..nic sobie nie gotowalam i czuje sie troche podle..bo same gotowe rzeczy i nie bylam na silce juz tyle czasu..jutro idziemy razem a w piatek lece wyciskac poty..naprawde czlowiek lepiej sie czuje i ma wiecej sily..przez te 3 dni zabawy uprawialismy z maluszkiem,ale jestem zmeczona..kapanie malego i ciagle machanie lyzeczka kazdej paszy paszczakowi jest meczace..jeszcze mnie budzi znowu o 5 rano maly troll i znowu go przytulam do cyca i ciagnie jak smok..znowu go nie odzwyczaje..ale to minie,przyjdzie nastepne cos do konania i pokonania.. no ale nie bede marudzic tylko zapodam fajna piosenke..i lece do wyrka..no nie nie mozna tej piosenki zapodac wiec inaczej musze pokombinowac
piosenka
sam teledysk jak dla mnie slaby,ale tekst i muza wpadly mi w ucho,chyba gdzies zapodam w jakims filmiku swoim,chyba ze mi klon ukradnie jak te fajna piosenke tori amos do slubu hinczyka..nie mozna sie powtarzac przeciez,juz mam plan zrobic krotki filmik z wyprawy solo na slieve donard najwyzszy szczyt irlandii polnocnej..nie ma czym sie chwalic ,ale najlepsze bylo samo zejscie z tej gory..1,5 h wejscie na szczyt z bazy i zejscie 8h..szczegoly w poscie do ktorego musze sie zabrac najpierw..duzo pomyslow malo czasu..

10/10/2008

moje gotowanie..

dzisiaj upieklam chleb bananowy..powiedzmy,bo przepis zmodyfikowalam..chcialam upiec bardzo i nawet kupilam sode w sklepie,ale zapomnialam o masle i mleku hehe..myslalam ,ze jeszcze owe produkty posiadam na stanie..no wiec mleko zastapilam smietana a maslo oliwa z oliwek..i jeszcze oprocz bananow wrzucilam rodzynki..a lece zrobic fotke owemu czemus nijakiemu,pewnie dlatego ze zamias szklanki cukru wlalam lyzke miodu smakuje za malo slodko..ale da sie zjesc..


arnoldzikowi tez gotuje i mroze w sloiczkach,co 10 dni w porywach do 2 tyg..wrzucam do gara co mam..heh nie doslownie..leca do gara slodkie bataty,butter squash czyli dynia w ksztalcie gruszki,marchewka,ryz brazowy pelny,quinua,kielki fasolki mung,kielki slonecznika,kielki soczewicy czerwonej,kukurydza,zmielone siemie lniane,glony wakame,oliwa z oliwek,amarantus,jablko..i to wszysto w roznych proporcjach i skladzie..i arek sie zajada..robie mu tez deserki np..ryz pelny brazowy ,lubie ten okragly,ryz czarny albo dziki ,ten kupuje u chinczykow,suszone morele niesiarkowane,daktyle,jablka,kasza jaglana(wczesniej sparzyc,bo gorzkawa)platki owsiane organiczne,rodzynki..no i kupne frutapura na wyjazdy,i fajne tu maja produkty plum organic,smaczne tyle ze mega drogie..no takie tam ze stopniowym wprowadzaniem nastepnych produktow..do picia najlepiej woda,ale zaczelam od mojego mleczka powiedzmy,kupuje soczki gotowe hippa leb heinza ,ale zakupilam w ekojadku juz herbatke rumiankowa,skupie sie bardziej teraz jesienno zimowa pora na cieplych napojach ziolowych ,ale slabiutkich naparach,dobra jest herbatka kukicha dla dzieci(makrobiotyka)..oprocz tego pozera nadal te kasze na bazie maczki swietojanskiej nestle pod nazwa sinlac,polskie kaszki ryzowe na mleku sojowym sma irlandzkim..efekt taki,ze rosnie mi maly budda z usmiechem na twarzy i odstajacym brzuszkiem..tak poza tym mialam pomysl uwieczniac moje gotowanie i zarzucic na stronie ekojadka ,ale moj zapal zmalal jak na razie..


arkowi wychodzi 2 zabek i znowu tydzien nie spie po nocach juz..oj zmeczona zmeczona..przeklinac nie pozwalaja na chacie..zrozumiale,ale mi to tak pomaga wywalic te zlosc ,frustracje i niewyspanie..chyba musze wiecej pakowac na silce..moze da sie to zmienic,ale czemu w ustach chylinskiej jest to wybaczalne a w moich to juz nie?eh zycie czasem jest ciezkawe jak na moja mizerna posture..wazyla mnie trenerka 49,5kg przy wzroscie 162cm i zielono pomaranczowych wlosach..no to jak ja mam to wszystko tym malym cialkiem podzwignac ,no jak?i jeszcze z takim kolorem wlosow..chce moje blond nieokrzesanie spowrotem na glowie!!!a jeszcze jak by tego malo to napisali list z prawka ,ze zmienione przepisy zostaly od wrzesnia,i jeszcze chca tylko podkreslam tylko symboliczne 10e za nowsza wersje testow po polsku na cd wyslane w kopercie..inaczej nie zdam..egzamin podejrzewam za miesiac..no to ide sie polozyc bo mi slabo jak pomysle o nastepnych zakupach z moim wladca..lol


10/06/2008

gory..


gory..morza..lasy..najbezpieczniej czuje sie w tej ostatniej pozycji..gory i morza sa piekne ,jak nie pada,nie ma sztormu, slonko swieci,a trawa pachnie.. te piekne majestaty przyrody moga zamienic uczucie wolnosci i swobody w strach o wlasne zycie i panike..
pierwsza przygoda z gorami wydarzyla sie w roku kiedy umarl moj ojciec..wtedy tez mialam komunie ..czyli magiczne 9 lat..mama na czarno a ja na bialo ..rok 1986 zwiazany z katastrofa w czarnobylu i piciem jodu przed szkola na ulicy bohaterow stalingradu heh..no i jak pamietam z fotek fryzura na pazia,okropienstwo..ale bylo fajnie,mieszkalismy w nedzowce heh,rankami chadzalismy w gory i ta niezapomniana ostra won miety unoszaca sie przy asfaltowych drogach..byli tez tam rodzice wierzby i on sam z bratem..chodzilismy do nich wieczorami a starzy przeprowadzali nudne rozmowy do nocy..w osrodku byl tez wypas..nie wiadomo czemu trafilo nam sie fajne miejsce..2 pokoje z lazienka i telewizor..na scianie dziewczynka namalowana jak z wiersza kochanowskiego patrzyla smutno kiedy zasypialysmy..no a bylo to zakopane..fajna wies z gorami..pamietam wszystkie zapachy..nie nie przypomnialo mi sie to byl nasz drugi raz w gorach..pierwszy byl karpacz..i sniezka na wyciagu..zabawy i potancowki dla dzieciakow i ta gruba dziewczyna ktorej naplulam na glowe i potem sie jej balam,bo myslalam ze mnie widziala..haha no niewazne byly tez gory swietokrzyskie itd itp..no ale do czego zdazam ..doszlam juz czego sie boje w tych gorach..lek wysokosci i strach w momentach duzej ekspozycji..czyli tu przepasc tam przepasc na lewo krzyzyk ze ktos spadl i nie masz jak zawrocic ..takim momentem totalnej paniki okazalo sie wejscie na ostry rohacz tatr slowackich..no masakra..to sie nazywa isc w dzinsach i katance na polocokcie z rumem..blondynka spanikowala i miala juz rozne mysli jak mnie sciagna stad helikopterem ,bo nie moglam sie ruszyc ani w przod ani w tyl ..wczesniej nie lazilam za duzo po gorach a ten szlak w sumie nie pamietam czy byl okreslony jako trudny..okazal sie dla mnie wyzwaniem bardziej w sensie ja nie chce juz tu byc..sytuacja poprawila sie gdy uslyszalam za soba placz..laska z facetem wlecze sie i placze ze ona nie idzie dalej..on na to ze musi i nie pierwszy raz jest w gorach..no to mi jeszcze bardziej zrobilo sie goraco..ale sobie mysle nie jedna ryczy wystarczy..i zaczelam lezc za ta para..miedzy nogami skala a po obu stronach przepascie..jak malpka 4 konczynami uczepiona powoli cisnelam do przodu..caly czas sie balam ..i potem nie wiedzialam jak to przeszlam..jak we snie..chyba efekt adrenaliny..potem po zejsciu i uspokojeniu sie przez glowe przebiegla slowa ..ale fajnie w sumie bylo..mozna by tak jeszcze raz kiedys gdzies ale juz nie tu..tutaj opis tego miejsca :
Rohacki Koń – fragment grani Ostrego Rohacza, skała znajdująca się poniżej jego wierzchołka, od strony Jamnickiej Przeleczy. Prowadzi przez nią znakowany, eksponowany (i poprzez to trudny) szlak turystyczny na ten szczyt, ubezpieczony przy pomocy łańcuchów (po obu stronach skały są urwiska). Pokonuje się go po południowej stronie grani, po stromo podciętej granitowej płycie, trzymając się łańcucha długości ok. 10 m. Mariusz Zaruski pisał o tym miejscu: Koń skalny – najtrudniejsze miejsce w grani Rohacza Ostrego (przebył ją zimą 1912 r.) i fotka tego miejsca wyzej..

muza..

muza to beda takie posciki z moja prywatna lista polecanych sluchanych dzisiaj lub wczoraj kawalkow ,ktore lubie..moze komus wpadnie w ucho ,nie musi czytac tylko sluchac,zmieniajac pieluszke czy tez wklepujac kolejny tekst na kompie w biurze..czy tez wkrajac marchewke do zupy..mysle ze beda to 3 kawalki w kazdym takim poscie..ale wcale nie musi otwierac takiego posta,bo gusta muzyczne mamy rozne..czyli wylacznie muzycznie..relaks dla oka i ucha a przede wszystkim duszy..muzyczka lagodzi obyczaje..no to do dziela..






plywalnia..


wiec stalo sie..pierwsze spotkanie mistrza z chlorowana woda,niebieskimi kafelkami ,nagoscia w kapielowkach ..i co? i krzyk i placz i strach..tata od razu po bandzie i na grubo..mama musiala przejac mistrza i go oswajac z nowym i nieznanym mu w takiej skali swiatem ..znane ale tylko z malenkiej zoltej wanienki..z pomoca przyszla kaczuszka i czas..trwalo to z pol h poki mozna bylo wlozyc nozki i pupke do koleczka dla niemowlaczkow..potem to juz poniosla go fala nieznanych dotad mu odczuc..woda,ale zimniejsza..w wodzie i tata i mama..nie do poznania bo w innych ubrankach i w czyms na glowie..przestrzen..glebokosc tez inna..ludzie plywajacy w tej duzej niebieskiej wannie..ale udalo sie wywolac usmiech na twarzy dziecka..to bedzie wspolnie spedzany czas w te jesienne chlodne weekendy..mama tata i mistrz..relaksik przed kolejnym pelnym zabawy i przygod tygodniem..
a tutaj mama sie relaksowala z muzyka w tle i poleca w ten poniedzialkowy zaczynajacy tydzien poranek fajna muze z fajnym tekstem..


10/01/2008

henna..

cale zycie farbowlam wlosy na blond rozjasniaczem a odkad zaszlam w ciaze ani razu wiec mam teraz swoj kolor naturalny..dziwny i slabo mi sie podoba..ale ze wzg na finanse i umiejetnosci irlandzkich fryzjerow nie robilam nic,a robic w polsce raz na 6 miesiecy tez nie ma sensu..zastanawialam sie nad innym sposobem,zachwycil mnie kolor wlosow joasi..piekny gleboki burgund..a przeciez niedawno urodzila i te wlosy takie mocne i zdrowe i zajefajny kolor..tez mi odradzala chemie..tak wiec zaczelam czytac i wypadlo na henne..ale wczesniej wlosy nie moga byc traktowane chemia ,bo nalozysz henne na to i wyjda zielone..wiec moje sie nadaja..troche sie boje tego eksperymentu,bo dziala w obie strony,nie zapodam po tym rozjasniacza jakby bylo zle..a wiec joasia mi kupila w cork 2 szt i wyslala poczta..zloty blond,jak wyjdzie cos innego to wywale ten burgund na wlosy..trema jest ,ale lece do lazni i naloze to cudo natury..a tutaj informacji kilka na temat henny..no i 7e to nie 100e..co miesiac..
jakies 2 h pozniej..kolor nie poprawil mi nastroju..zobacze przy swietle dziennym..
na drugi dzien ..masakra..kita rudo pomaranczowa a przy glowie nie zlapalo..hehe..wiec zmieniam zdanie rasowe blondynki sa zmuszone wydawac 100e na fryzjera miesiecznie..a to jak w przyblizeniu wygladaja moje wlosy..



Henna jest orientalną rośliną (łac. lawsonia bezbronna) używaną do barwienia włosów od czasów starożytnych.
Jest to wiecznie zielony, średnio wysoki krzew rosnący w strefie tropikalnej. Zdolności barwiące rośliny są bardzo różne, ponieważ zawartość barwnika zależy od miejsca uprawy - henna indyjska, pakistańska, irańska i afgańska barwi dosyć intensywnie, henna uprawiana w Afryce Północnej barwi słabiej.

Poza tym najwięcej barwnika mają rośliny w ciągu pierwszych pięciu lat wzrostu. Henna doskonale nadaje się do farbowania włosów ton w ton - bez radykalnych zmian koloru. Efektownie prezentuje się na włosach ciemnoblond, brązowych, czarnych. W zależności od wybranego odcienia przyciemnia i nadaje ciepłe, rude, złotobrązowe, czerwonawe i kasztanowe refleksy.

Henna działa powierzchniowo zostawiając warstewkę koloru, która chroni włosy przed czynnikami zewnętrznymi. Dlatego też uzyskany efekt kolorystyczny zależy w znacznym stopniu od naturalnego odcienia włosów. Henna całkowicie pokrywa pierwsze siwe włosy.
Dzięki nietoksycznym, medycznym właściwościom jest ona poszukiwanym surowcem naturalnym. Obecność tylko naturalnych składników gwarantuje poza koloryzacją, odżywienie włosów, połysk, sprężystość i urodę.

Henna koloryzuje i wzmacnia włosy, dając im siłę do obrony przed wpływem zanieczyszczonego środowiska. Pokrywa każdy włos indywidualnie, nadając fryzurze objętość. Dodatkowo reguluje pracę gruczołów łojowych znajdujących się w skórze głowy.

Można używać jej tak często jak jest to potrzebne bez obawy o kondycję włosów. Nadany kolor zmywa się stopniowo po 3-5 tygodniach (o ile henna nie jest używana regularnie). Jednostkowe opakowanie może być podzielone na dwie lub więcej koloryzacji, w zależności od długości włosów i oczekiwanego natężenia koloru.

macius..

macius to moj brat..poszedl miesiac temu do 1 klasy..jestem jego chrzestna i urodziny mamy w ten sam dzien 31 styczen..tyle ,ze on jest wczesniakiem 7 miesiecznym..ale wyszedl z tego,lezal 2 miechy w inkubatorze i mial wylewy krwawe do mozgu i takie tam buu..i wyciagnelismy go za pomoca homeopatii..ordynator sie nie zgodzil ale i tak przemycalismy w mleku mamy..i jest caly i zdrowy a dzieciaki obok w lozeczkach umieraly,przykre to..maly mial wtedy stopke wielkosci mojego paznokcia..w wieku 3 latek siedzial ze smoczkiem w buzi przed kompem..maly cfaniak..a tutaaj krotki filmik sprzed roku..dobrze cfaniak kopie pilke..no i ma starszych kolegow..lazi po wszystkim zwinny jak czort..i jak to czort niestety czasem nie ladne slowa wymkna sie spod kontroli ust..boi sie policji nie wiem czemu ,ale gryfinskiej kazdy by sie obawial hehe..duzo gra na kompie..duzo tez latem siedzi na dworze..ma krecone loki i wyglada jak helena trojanska..mama mu te wlosy codziennie na wode robi,ale on sam cierpi ,bo dzieciaki sa okrutne i mowia na niego helena..jeszcze na filmie nie ma zebow ale juz urosly,i juz mu sie pojawila szpara miedzy jedynkami..ale od czego siostra,zawalczylam o niego i poszlam z nim do dentysty..i sie da ,wszystko sie da jak sie chce..nacina sie wiezidelko i inne zeby pchaja do przodu zeby tej szpary nie bylo..a moja mama i siosra maja,bo nie bylo kiedys takiej metody..musi byc robione w dziecinstwie chyba..ale jak ktos ma ten problem i mu przeszkadza to sie dowie wiecej u jakiegos stomatologa..no i zapraszam do poznania macka..

crashhelikopter..

sobie skasowalam calego posta i pisze jeszcze raz,w miedzyczasie doszedl mnie zapach przypalanej w garnku czerwonej kapusty..a wiec rzecz dziala sie u nas na wsi w dniu urodzin marka..wiele emocji..urodziny,tort ,spalone nogi kurczaka i spadajacy helikopter..marek pojechal zapisac nas na silke i od razu wskoczyl do basenu ..ja w tym czasie robie torta z bita smietana i na wierzch kulki o mieniacych kolorach z tesco..twarde jak piasek i wogole marek sie z nich nabijal..potem wrocil,cos sie naprztykalismy,wiec wyszlam z arkiem na plaze..marek mial dojsc z butelka wina..no i sobie jestem na spacerze i leci helikopter i pokazuje arkowi i sama juz potem obserwuje co on tam wyprawia..wyladowal na plazy..po co?nie wiem..znowu sie wzbil i polecial w strone droghedy..nie mija 1 min wraca i znowu chce ladowac ale troche wyzej..mysle sobie co on jakis bez wyobrazni czy jak..irlandczycy tak maj juz w genach..no i laduje na parkingu miedzy budynkami hotelu..tego juz nie widze ,ale slysze za 30 sek wybuch a za nim czarny dym ulatujacy w strone morza irlandzkiego..za telefon i mowie marek bierz kamere i jedz nakrec akcje..ja spadam na baze z arkiem ,bo po pierwszym huku co chwila wybuch no i pozar..marek pojechal,ja wstawiam nogi nieszczesnika kurczaka i czekam..marek wraca i za nim sie obejrze znowu wstawia piekarnik i pali na czarno kurczaka i pite..montuje szybko filmik,obrabia fotki i chce sprzedac gazecie albo stacji tv material,ale maja tak slaby sprzet ze z biznesu nici..aha pilot przezyl i dostal nawet herbate w irlandzkim stylu..tylko budynek troche popalony i powybijane szyby w autach i hotelu..bardziej wygladal na zdziwionego niz wystraszonego..3 osoby w szpitalu..kurczaka mam juz nie kupowac bo podobno ohydny wiec wcale nie kupuje padliny,a kuowalam bo ma grupe krwi o miesozercy..a jak zjada te biedne zwierzatka to zaraz po tym albo slodkie albo piwo..wiec uwazajcie co dajecie jesc swoim facetom..jesienia duzo cieplych zup i duzo cebuli , czosnku,imbiru..

no a tutaj filmik z owego wydarzenia,najpierw zaladowac,potem ogladac bo bedzie przerywac..