2/25/2009

pobyt w polsce..

jako ze w moim rodzinnym miescie bywam rzadko wiec dzieje sie zawsze duzo i szybko,czyli duzo za szybko,nadazyc nie mozna..dochodzac do siebie juz 3 dzien po rajdzie nie moge sie jakos z niczym ogarnac,fryzjer zaliczony na 2 razy,dentysta juz na 3 a wszystko mialobyc na raz,pani fryzjer nie zdazyla i tylko mnie podciela i zrobila super modeling a w sobote mazala pedzelkiem szydelkujac wlosy..wloski zdrowe bo i nie farbowane ze 2 lata,no ta nieszczesna henna,wiec pelna obaw sie poddalam pokusie powrotu do blond i jest super,znowu mam 20 lat hehe no i marek tez chyba pozytywnie przyjal nowa choc stara zmiane..dentysta mnie zaczal namawiac na aparat,no nie wiem zasztanawiam sie..bo zjedzonych zebow juz ten aparat na logike nie naprawi,tylko ladnie przesunie jedynke do drugiej zeby szly w parze..no a zrobilam sobie sztuczna szczeke,niedoslownie,szyne na noc na zgrzytanie zebami tzw .bruksizm..te falbanki jak kto ma to od tego,w nocy nie panujemy nad szczena i sie zgrzyta,odreagowuje stres,no i inna teoria to robaki..pewnie mam wszystko razem heh..no i ta szyna,a mam gumowa chroni zeby przed dalsza degradacja,zakladana na noc powoduje ze zeby sie nie scieraja,i z kazdym dniem tez szczeki sie mniej zaciskaja..tyle ze jedna szyna nie wystarczy..mozna po miesiacu pierwsza juz przegryzc,i trzeba nastepna..po tej informacji biore druga na zapas,bo nie wiem kiedy bede nastepnym razem w polsce..a trzaba dodac ze tania nie jest jak tylko na kawalek gumy(180zeta)nosze druga noc i jest ok,wygodna nie przeszkadza,polecam..ale jak kto zgrzyta to nie tylko zostaje przy szynie,co bierze sie za siebie..wiecej luzu szeroko pojetego(techniki relaksacji,sport,rownowaga,jesli nie da sie samemu to mozna tez jakiegos terapeute najac)najprosciej dzien rozpoczac od usmiechu,rozluznia mozg na dzien dobry,wiecej pozytywow,myslec w sposob budujacy..tym sposobem zeszlam do piwnicy gdzie zlozone jak w grobie w kartonach leza moje ksiazki..sama zapomnialam juz jakie tam mam skarby..w poszukiwaniu 2 pozycji wyciagnelam troszke wiecej,masaz shiatsu w ramach przypomnienia (jest plan pomagac innym,zarabiajac przy okazji na tym co lubie robic i samemu sobie szefowac),dotyk dla zdrowia(mega trudna ksiazka,ale skuteczne techniki,chcialabym to opanowac i wrzucic do worka wlasnych umiejetnosci),no i ksiazka dla dzieci (metoda silvy)ktora dalam markowi ze 2 lata temu na urodziny,a jest u mnie..kinezjologia oraz doswiadczenie wgladu(buddyzm zen itd)z mysla o marku,coby poczytal,bo fajna..nie wglebiam sie dalej w te kartony z ksiazkami ,bo mnie zaskakuja tytuly i znowu bym chciala czytac a mam sie uczyc teraz do egzaminu na prawko i nie dam rady i tak zabrac takiego bagazu..no i przypomnialo mi sie ze musze zanurkowac jeszcze raz do piwnicy po uciskowe rajtuzki..nie wytna mi chyba tej fatalnej zyly z nogi do wyprawy..a moze byc nieciekawie,jak bedzie i goraco i przeciazenie dla nog,to bedzie bolalo(co nie jest problemem)bardziej fakt oderwania sie jakiegos skrzepu(wyjasniam.w najgorszym razie death :),taki skrzep jak poleci dalej do pluc to uduszenie,do mozgu udar)wiec najlepiej byloby sie tego pozbyc,a jak nie to jeszcze nie wiem,ale na pewno te rajstopy uciskowe,i moze skocze po tabletki z kasztana,ale takie najmocniejsze i najdrozsze(bralam kiedys,ale nazwy nie pamietam)na czas wyprawy a potem mam nadzieje ze juz jakis termin na zabieg sie znajdzie i bede miec z glowy ten problem..wyjasniam ,ze to najczesciej sprawa genetyczna lub przeciazeniowa,u mnie dlugie godziny stania w pracy przez 9 miesiecy jakies 10 lat temu..w ciazy byla tez lipa i obiecalam sobie ,ze sie tego juz pozbede..pierwsze kroki podjete ,ale jakos nie ma odzewu ze szpitala o terminie ze specjalista..no nic dosyc o jednostkach chorobowych,jednym z moich ulubionych tematow heh pozdrawiam wszystkich jeszcze z polski,aha najwazniejsze,arek spedzil 2 dni z jedna babcia i 3,5 dnia z druga bacia i dziadkiem,nie widzialam go jeden caly dzien,masakra,az sie poryczalam,bo marek nie dal rady go przyprowadzic na swoja prezentacje filmu na wloczykiju..tesknila mama za areczkiem,ale arek mial najlepsza opieke od swoich babc ,bo to zloto najdrozsze wiec zbytnio sie nie martwilam,no moze te zelki mnie jednak wkurzyly,bo staram sie mu cukru sztucznego nie dawac,ale wiadomo jak jest z babciami :)no i chory byl,juz w samolocie mial goraczke co dopiero sprawdzilam na drugi dzien,i podalam antybiotyk bo zapach z ust wskazywal juz na angine,a z ropa nie powalczysz homeopatia..wiec areczek siedzial w domku..a sluzba zdrowia w polsce jak jestes nieubezpieczony to katastrofa,nie chca przyjmowac w przychodni,albo mnostwo papierow,trzeba szukac prywatnie,a mnie sie zdawalo ze najwazniejsze jest pomagac dzieciom chorym,a tu nawet jak chcesz zaplacic to problem..nawet zadzwonilam sie poskarzyc do szefa jednej z przychodni,ktory tez moim szefem kiedys byl,i tak zakrecil z tymi informacjami ze nic nie wiem dalej o co chodzi..wiec nie poszlam wcale ,bo arek poczul sie juz lepiej,ale i tak mnie to wkurza tak lokalnie,ze masz chorego dzieciaka i zajmuje to 10 min zeby lekarz ze swojego dobrego serca i checi pomagania innym obejrzal i poradzil,a jeszcze chcesz zaplacic,nie pojmuje tego..wiec najlepiej miec jakis prywatny namiar i juz,bo to walka z wiatrakami..nie przeskoczysz durnowatych przepisow i czyjegos lenistwa,tyle sie zapisalo pacjentow i wiecej nie przyjma,a co w razie epidemii? 20 numerkow na lekarza,hmm dlatego tak cenie sobie dbanie o swoje zdrowie przez zywienie i ruch,do lekarza w ostatecznosci lub kontrolnie a i tak jest problem sie dostac,no to jeszcze kase trzeba miec,heh dobra koniec..pozdro jeszcze z polski,jutro juz zielona wyspa i kwitnace stokrotki,rowerrrrrrrr z areczkiem na nowy plac zabaw............

2/22/2009

zimowy nocny rajd..

a wiec dotarlismy na mete powloczac z lekka nozka prawa i lewa..start z borzymia,gdzie wywiezieni zostalismy busem,wiec calkowicie nie wiedzialam co bedzie..starajac sie zaufac nowemu co poznanemu partnerowi podrozy,zapamietujac informacje ,ze kocha horrory poddalam sie drodze i wspolnym nieumiejetnosciom na nastepne 13 h w kopnym sniegu..ja czyli ida i arkadiusz milcarz wystartowalismy z numerem startowym 9 o godzinie 18 kierujac sie na dzien dobry w przeciwnym kierunku a trzeba dodac,ze ani ja ani arun nie bardzo umielismy poradzic sobie z mapa w rozdzielczosci 1 do 50 tys chyba i kompasem,i pierwszy kazdego z nas rajd po pierwsze na orientacje,po drugie w nocy a po trzecie zima i po cztery z przymiotnikiem ekstremalny heh byla jazda..
moim celem na samym poczatku bylo znalezienie 1 punktu kontrolnego i dojscie do ogniska i bylabym usatysfakcjonowana..ale moj partner byl bardziej zdesperowany heh chcial wygrac full hd lcd 42 cm ;)no to zaczynamy rajd..pierwszy punkt od razu olalismy ,bo byla to gorka ktora znalam z jakiegos filmiku,nazwana mt klon,i namowilam parnera zeby dac sobie spokoj,brodzic w sniegu i pod gore..skierowalismy sie na 2..w samej wsi kierujac sie do lasu,arun wypytal miejscowa mlodziez o maly borzym hehe,bylam coraz bardziej przerazona na mysl przymarzniecia gdzies w lesie i czekania na pomoc..ale ogladalam prezentacje arka dzien wczesniej i byla tak zabawna ,ze sie wyluzowalam,i z mysla jakos to bedzie ruszylismy..
2 punkt prawie ominelismy,ale na drodze spotkalismy pare ze szczecina i juz z nimi szlismy do punktu stop czyli ogniska i 1h przerwy..nastepny to masakra,trzeba bylo kombinowac,przekroczyc rzeke tywe zeby sie przedostac do punktu zwanym wypadek..szlo nas wtedy juz 6 osob i arun znalazl drzewo przez ktore przelazlismy,troche sie balam ,bo jeden krok trzeba bylo robic bez podpierania sie o cokolwiek na zasniezonym drzewie..pobladzilismy troche i odnalezlismy punkt z autem,uff..jak doszlismy do ogniska to bolala mnie juz mocno glowa ,ale mikser(uczestnik) poczestowal mnie czerwonym zelowym ibuprofenem i w 10 min byl luz ..no idziemy dalej..nasi partnerzy zrezygnowali i juz szlismy sami,rozpadalo sie na dobre i zaczelo wiac..snieg wrzynal mi sie w oczy wiec zalozylam okulary ,ale nic nie widzialam i sciagnelam szybko,nastepne 2 punkty odnalezlismu dzieki innym uczestnikom,idac za ich swiatlem,albo po sladach w sniegu heh..masakra zrobila sie w lubiczu,poszlismy na poludnie i 5 km zrobilismy w przeciwnym kierunku,i trzeba bylo wracac,wiec morale upadly i zaczelismy sie zastanawiac nad wkreceniem sie na imreze do jakiejs chaty bo byly ostatki lub pojechac taksa,ale po zawroceniu i bladzeniu w lubiczu napotkalismy nastepnych ludzi ktorzy juz tez byli zrezygnowani..no ale ruszamy dalej na cmentarz,troche ten punkt podeszlismy naokolo heh,i byla juz 5 rano i spotkalismy pania ktora leciala obudzic swinki w oborze..stamtad po sladach na skroty w sniego do kolan przez pole pognalismy dalej,tam sie pogubilismy i szlo sie bardzo dlugo,mialy byc tory,no i zaskoczyl nas pociag ktory przejechal i poszlismy tam gdzie go zobaczylismy,nastepne slady(hmm punkt na czynnych torach troche niebezpieczne)tam to byla dluzyzna chyba z 1h po tych torach w sniegu brnelismy do przejazdu a potem postanowilismy isc ulica,mnostwo sniegu,i cisniemy,doszlismy do stacji w pacholetach juz bylo jasno..tam arun obczail ze pociagi sa i mamy za 10 min,ale potem zobaczyl ze to przyjazd heh a nastepny za 1h,ale widzialam slady na peronie i moze ktos korzystal i pojechal tym ktory widzielismy 2 h wczesniej heh,no my wyczerpani dalej ,ale juz obok torow lasem lecielismy,i tak dolecielismy chyba po 1 h do pniewa i tam punktu nie znalezlismy podobno malo kto go znalazl)zapadla decyzja zeby olac nastepne 2 punkty bo i tak robilo sie po czasie,mijalo powoli nasze 12h i szkoda byloby dostawac punkty karne za czas..no nic stamtad z buta juz do gdku i padniecie na ryj,herbatka ,bulka ze szprotkami w oleju,cala wode z powrotem przyniosl arun w moim plecaku,wiec bylismy letko odwodnieni,nie powiem juz mialam haluny sluchowe o 5 nad ranem..a i arun lazl w moim polarze,mi bylo i tak za goraco a rekawice salewy do -30 zrobily mi saune ..no w podsumowaniu bolaly mnie biodra,stopy,sciegna achillesa od kopnego sniegu i miesnie twarzy od smiechu..
o 10 poszlam spac wstalam o 15 z ledwoscia i polamana poszlam do gdku,wczesniej marek cos pisal i dzwonil ale ledwo zylam,zajelismy 21 miejsce,na 35 druzyn ktore ukonczyly rajd..tutaj chcialam podziekowac arunowi za te podroz bez konca(3 dni z rzedu snil mi sie snieg i tory)i markowi..ciesze sie ze zdobylam kolejne nowe doswiadczenie,w trudnych momentch myslalam jakie hc mial marek na loganie i to nie pozwalalo mi byc leszczem tylko harpaganem na moje mozliwosci..bylo ciezko ,ale fajnie,ciesze sie ze sie udalo yol..filmowa relacja wkrotce

2/15/2009

wloczykij 2oo9..



wiecej tutaj

oraz nocny rajd i lista uczestnikow tego ektremum :)

no i cos dla marka,jak polaczyc prace z ekstrema..zamiast siedziec przy biurku moze sprobujesz tego?:)



tylko nie skacz przy za duzym wietrze ,bo nie wystartujesz ;)

banff festival vancouwer..


"Snow Cave" pierwsze miejsce w kategorii Sport and Adventure,gratulacje dla marka,moze i film zdobedzie nagrode ?kto wie,za dokonanie niemozliwego mozliwe zapisanie sie kolejnego filmu w historii tego festiwalu..o akcjii free tibet mozna poczytac na blogu marka(styczen/luty o9 pamietnik z logana) w ktorym wkleja przepisywane swoje notatki do laptopa codziennie rano w drodze do pracy..a komentarze pod tytulem ah ta ortografia,no trzeba mu wybaczyc,dysleksja i tyle..mnie przerazala ,ale juz sie przyzwyczailam,i nie tymi kategoriami ocenia sie ineligencje osobnika heh no i moze jeszcze raz wkleje trailer filmu,sa juz 2 wersje filmu,dluzsza i krotsza,z napisami angielskimi(przez ktore moze nie osiagnac tyle ile jest wart material,ale moze mu to zostanie wybaczone na festiwalu tym i wielu innym na ktore poleci..najwazniesze sa czyny..a kiedy bedzie na necie pelna wersja?to juz marek sam zadecyduje,rzucilam pomysl zeby tylko trailera wrzucil,a film sprzedawal,zeby miec na kolejne tego typu akcje,ale nie wiem czemu nie wypalilo,albo ja nic nie wiem ze sa kupowane i marek po cichu zbiera na ktm-a..no jeszcze raz gratulacje i nastepnych ekstremalnych wycieczek..kto z nim byl w gorach to wie :)w tym miejscu pozdro tez dla czapy i waldassa,nie jest lekko,trzeba znac swoje mozliwosci ,bo marek naszych nie zna i nas tak zajedzie ze sie odechciewa wszystkiego,a potem wspomina sie ,ze jednak bylo cool..i dziekuje za ten wieczorny walentynkowy telefon;*


2/14/2009

anty walentynki..

 
Posted by Picasa

slucham muzy,jem lody z bayleysem..sobie sama tak siedze hmm cisne po plazy po obiedzie z arkiem..nic..pakuje sie na wyjazd do polski..tak sie krece po chacie i ogarniam wszystko powolutu w tempie zolwika i leci..misiaki,serca czerwone,czekoladki winka omijaja mnie z daleka ,czekam na fajna pamiatke z teneryfy..wulkan zdobyty przez niedoszlego malzona ;)a niedoszla malzonica kupila sobie na necie chemiczne ogrzewacze,cos blizej o mojej akcji jak sie uda rozpoczac wogole po powrocie,o losie na co sie ja dalam namowic..arek ciagle lata i tata tata,cieszy sie jak slyszy glos w sluchawce mistrza zabawy..synus niestety musi sie zadowolic mama i spacerkami po plazy na razie..a po powrocie byc moze pierwsza rowerowa wycieczka gorska z arkiem..tutaj wiosna zaczyna sie w lutym,a stokrotki ciagle sie wynurzaja z trawnika jak tylko troche pogrzeje sloneczko,nawet zonkile i narcyzy w ogrodkach witaja wiosne,a wiec byle szybciej do nas kroczyla a tymczasem zima w polandii brr.


The Killers - Somebody Told Me



Snow Patrol - Chasing Cars



U2 - WIth or without you live



Cure - Lovesong


However far away
I will always love you
However long I stay
I will always love you
Whatever words I say
I will always love you
I will always love you





Don't hold yourself like that
You'll hurt your knees
I kissed your mouth and back
But that's all I need
Don't build your world around volcanoes melt you down

What I am to you is not real
What I am to you you do not need
What I am to you is not what you mean to me
You give me miles and miles of mountains
And I'll ask for the sea

Don't throw yourself like that
In front of me
I kissed your mouth your back
Is that all you need?
Don't drag my love around volcanoes melt me down

What I am to you is not real
What I am to you you do not need
What I am to you is not what you mean to me
You give me miles and miles of mountains
And I'll ask for the sea
Is just what I'm going through
This is nothing new
No no just another phase of finding what I really need
Is what makes me bleed
And like a new disease she's still too young to treat
Like a distant tree
Volcanoes melt me down
She's still too young
I kissed your mouth
You do not need me

2/07/2009

kinezjologia..



Wyraz "kinezjologia" wywodzi się od greckiego rdzenia "kinesis" oznaczającego ruch. Kinezjologia zajmuje się badaniem ruchu ciała ludzkiego. Kinezjologia Edukacyjna jest systemem umożliwiającym uczniom w dowolnym wieku rozwinięcie ich potencjalnych możliwości zablokowanych w ciele. Mózg nie jest narządem symetrycznym - każda z półkul ma nieco inne zadania. Z kolei tylna część mózgu odpowiada za odbiór informacji, które jednak są niedostępne dla przednich części mózgu odpowiedzialnych za "nadawanie" czy też "ekspresję". Problem tkwi w tym, że w mózgu wypracowane zostają pewne ścieżki - to one są używane najczęściej - nawet gdy są niezbyt dobre i utrudniają uczenie się... Ćwiczenia "gimnastyka mózgu" mają na celu przywrócenie zablokowanych na skutek stresu, oraz wypracowanie nowych połączeń nerwowych, po których biegną impulsy do kory mózgowej, gdzie odbywa się właściwy proces uczenia się. Ta nieinwazyjna metoda poprawiania sprawności umysłowej istnieje już od 30 lat.

Dr Paul Dennison (walcząc z własną dysleksją) opracował proste ruchy, które przynoszą korzyść każdemu uczącemu się. Ćwiczenia te przynoszą efekty w postaci poprawy koncentracji na zadaniach, poprawy koordynacji wzrokowo-ruchowej, poprawy różnych umiejętności szkolnych (wysławiania się, czytania, liczenia, zapamiętywania cyfr, pisania), zwiększania zdolności manualnych, uaktywniania lewej półkuli mózgu, synchronizacji współpracy obu półkul mózgowych. Ćwiczenia te usuwają zmęczenie, energetyzują, odprężają i relaksują.
Jak wykorzystać tą metodę w pracy z własnym dzieckiem? Poswiec ćwiczeniom 5 minut codziennie - przed wyjściem do szkoły, zanim dziecko siądzie do odrabiania lekcji, zamiast bajki w telewizji.

Wprowadzać ćwiczenia stopniowo, obowiązuje zasada, że zaczyna się nowe ćwiczenia, gdy poprzednie jest opanowane.Ćwiczeniom towarzyszyć powinno wietrzenie pokoju i picie wody.


1. RUCHY NAPRZEMIENNE

* Polepszają koordynację lewa-prawa strona.
* Wzmacniają zmysł wzroku i słuchu.
* Ułatwiają opanowywanie materiału i jego późniejsze odtwarzanie.

Ćwiczenie wykonujemy powoli, na przemian dotykając prawym łokciem lewego kolana, a następnie lewym łokciem prawego kolana. Powtarzamy 6-7 razy. Ćwiczenie to można modyfikować w najróżniejszy sposób (dotykanie lewej stopy prawą ręką, wyciąganie jednocześnie prostopadle do ciała lewej nogi i prawej ręki itp. ważne, żeby ruchy były naprzemienne!)



2. LENIWE ÓSEMKI (LEŻĄCE)

* Koordynują pracę narządu wzroku.
* Pomagają we wzrokowym przekraczaniu linii środka.
* Poprawiają ruchliwość gałek ocznych.

Ćwiczenie rozpoczynamy lewą ręką – trzymamy kciuk na wysokości oka w linii środkowej ciała. Trzymamy głowę nieruchomo i rysujemy płynnym nieprzerwanym ruchem symbol nieskończoności, cały czas wodząc za palcem wzrokiem. Zaczynamy od środka w stronę przeciwną do ruchu wskazówek zegara do góry, z tyłu i dookoła, potem zgodnie ze wskazówkami zegara do góry, z tyłu i z powrotem do środka. Prawą i lewą ręką kreślimy "8" po kilka razy. Łączymy kciuki tworząc X. Koncentrując wzrok na środku X śledzimy złączone kciuki wykonując leniwe ósemki. Dla ułatwienia nauki tego ćwiczenia na początku można rysować na tablicy "8" i zaznaczać strzałkami kierunki kreślenia.



3. SŁOŃ

* Koordynuje pracę mózgowych ośrodków słuchu obu półkul.
* Koryguje nieprawidłowe napięcie mięśni szyi.

Lekko rozstawione kolana, głową dotykamy cały czas ramienia (można włożyć kartkę papieru między ramię a głowę),oczy otwarte, ręką w powietrzu kreślimy leniwą ósemkę, a wzrok śledzi nie rysującą dłoń, lecz rysowaną ósemkę. Podczas rysowania poruszamy całą górną połową ciała. Ćwiczenie to jest bardzo pomocne przy dysgrafii i dysleksji. Ósemkę rysujemy po trzy razy każdą ręką.



4. RYSOWANIE OBURĄCZ

* Koordynuje współdziałanie ręka-oko w różnych polach widzenia.
* Poprawia orientację przestrzenną i wzrokowe rozróżnianie symboli.

Obydwiema rękami równocześnie "bazgrzemy" w powietrzu dowolne kształty. Możemy podpowiadać kierunki rysunku, np. góra, dół, na zewnątrz. Można też polecić narysowanie czegoś konkretnego: choinki, serca, drzewa. Należy zwracać uwagę, by dzieci nie usztywniały ciała, lecz poruszały swobodnie głową i oczami. Efektem końcowym mają być lustrzane rysunki. Początkowo dzieci kreślą małe formy przechodząc do coraz większych. Gdy czas pozwoli można rysować nie tylko w powietrzu, lecz także na papierze, tablicy.




5. PUNKTY NA MYŚLENIE

* Przesyłanie informacji z prawej półkuli mózgu do lewej strony ciała i odwrotnie.
* Lepsza koordynacja ciała.

Jedna ręka spoczywa na brzuchu, drugą masujemy miękką tkankę pod obojczykiem pomiędzy pierwszym a drugim żebrem. Ćwiczenie to powoduje, że mamy "jaśniejszy umysł". Początkowo dzieci narzekają na ból podczas masowania, ale nie jest on zbyt uciążliwy i po kilku sekundach ustępuje.



6. KAPTUREK MYŚLICIELA

* Ułatwia słuchowe przekraczanie linii środkowej.
* Powoduje wzrost umysłowej i fizycznej sprawności.
* Poprawia formułowanie zdań, myśli w pamięci.

Za pomocą kciuka i palca wskazującego dziecko delikatnie odchyla małżowinę uszną do tyłu, następnie, masując ją od góry po łuku ucha, schodzi palcami aż do płatka ucha.



7. KRĄŻENIE SZYJĄ

* Usuwa napięcie, rozluźnia, Poprawia przepływ krwi do mózgu.

Unosimy barki do góry, pochylamy głowę do przodu i łagodnie kołyszemy się z boku na bok. Odchylamy głowę do tyłu i ćwiczymy krążenie tak jak poprzednio. Powtarzamy to ćwiczenie przy barkach opuszczonych. Jeśli wykonujemy je w pozycji stojącej, można przy tym przestępować z nogi na nogę.



8.POZYCJA COOKA (ZWANA TEŻ POZYCJĄ DENNISONA)

* Oddziaływanie jest podobne jak w przypadku ruchów naprzemiennych.
* Pobudza korę mózgową.
* Poprawia koncentrację.

Wersja trudniejsza: Ćwiczenie składa się z 2 części. Najpierw zakładamy lewą nogę na prawą tak, by oprzeć kostkę na kolanie. Następnie prawą ręką obejmujemy kostkę lewej nogi, natomiast lewą ręką trzymamy stopę pod palcami. Siedzimy przez minutę głęboko oddychając z zamkniętymi oczami. W 2 części siadamy zwyczajnie, składamy dłonie tak, by dotykały się czubkami palców i przez następną minutę głęboko oddychamy.

Wersja łatwiejsza: Uczniowie w pozycji siedzącej krzyżują nogi. Ramiona wyprostowane przed siebie, zewnętrzne strony dłoni skierowane do siebie, kciuki w dół. Teraz krzyżujemy dłonie, łączymy i przetaczamy je w stronę ciała. Opieramy je na mostku, język kładziemy na podniebieniu, przymykamy oczy. Oddychamy brzuchem spokojnie i równomiernie. Pozostajemy w tej pozycji dłuższą chwilę. Ćwiczenie to stosuje się gdy z różnych względów klasa jest pobudzona, a praca na lekcji wymaga pełnej koncentracji.



9. AKTYWNA RĘKA

* Ćwiczenie poprawia charakter pisma i ortografię.

Podnosimy do góry wyprostowaną rękę i przytulamy do ucha. Robimy łagodny wydech przez usta stulone w "ryjek" . Równocześnie pobudzamy mięśnie ręki odpychając nią druga rękę w czterech kierunkach (w przód, w tył, do siebie i od siebie).



10. WYPADY W BOK

* Polepszają koordynację lewa-prawa strona.
* Rozluźniają.

Stojąc w rozkroku z obniżonymi biodrami wykonujemy "wypady" połączone z wydechem, w lewo (prostując prawą nogę) i w prawo (prostując lewą nogę).



11. PUNKTY ROWNOWAGI

* Ćwiczenie relaksuje.
* Usprawnia koncentrację i uwagę.

Wykonujemy trzymając 2 palce we wgłębieniu za uchem u podstawy czaszki, a drugą rękę w dolnej części brzucha, wykonując jednocześnie wdech.



12. ZIEWANIE

* Odpręża.
* Dotlenia.

Udając ziewanie dotykamy czubkami palców wszystkich napiętych mięśni twarzy jakie wyczuwamy.



13. POMPOWANIE PIĘTĄ

* Rozluźnia.
* Zwiększa motywację

Wychylamy się do przodu, opieramy o ławkę czy krzesło. Jedna noga wyciągnięta do tyłu i wsparta o palce. Robimy wydech i dociskamy piętę do ziemi. Następnie rozluźniając mięśnie unosimy piętę i robimy wdech. Powtarzamy to ćwiczenie 3 razy każdą stopą.



Literatura:

1. Paul Dennison, Gail Dennison "Kinezjologia Edukacyjna"
2. Carla Hannaford "Zmyślne ruchy, które doskonalą umysł. Podstawy kinezjologii edukacyjnej".

2/04/2009

ojoj ojoj :)

 


szukam sponsora na wyprawe..folder reklamowy :))
Posted by Picasa


video

to 2 h po(warszawa grudzien 2oo7)..pocalunek z asfaltem..zlamany nos,poszarpana buzka..rok skora dochodzila do siebie ale i tak dziurawca pic nie moge hehe..

video

lada niva czapy,ktora mial pojechac do afryki i moja zakazana mordka w lepszym stanie 2 dni po..

uwaga wazne!foty i filmy dotad nigdy nie publikowane..