2/25/2009

pobyt w polsce..

jako ze w moim rodzinnym miescie bywam rzadko wiec dzieje sie zawsze duzo i szybko,czyli duzo za szybko,nadazyc nie mozna..dochodzac do siebie juz 3 dzien po rajdzie nie moge sie jakos z niczym ogarnac,fryzjer zaliczony na 2 razy,dentysta juz na 3 a wszystko mialobyc na raz,pani fryzjer nie zdazyla i tylko mnie podciela i zrobila super modeling a w sobote mazala pedzelkiem szydelkujac wlosy..wloski zdrowe bo i nie farbowane ze 2 lata,no ta nieszczesna henna,wiec pelna obaw sie poddalam pokusie powrotu do blond i jest super,znowu mam 20 lat hehe no i marek tez chyba pozytywnie przyjal nowa choc stara zmiane..dentysta mnie zaczal namawiac na aparat,no nie wiem zasztanawiam sie..bo zjedzonych zebow juz ten aparat na logike nie naprawi,tylko ladnie przesunie jedynke do drugiej zeby szly w parze..no a zrobilam sobie sztuczna szczeke,niedoslownie,szyne na noc na zgrzytanie zebami tzw .bruksizm..te falbanki jak kto ma to od tego,w nocy nie panujemy nad szczena i sie zgrzyta,odreagowuje stres,no i inna teoria to robaki..pewnie mam wszystko razem heh..no i ta szyna,a mam gumowa chroni zeby przed dalsza degradacja,zakladana na noc powoduje ze zeby sie nie scieraja,i z kazdym dniem tez szczeki sie mniej zaciskaja..tyle ze jedna szyna nie wystarczy..mozna po miesiacu pierwsza juz przegryzc,i trzeba nastepna..po tej informacji biore druga na zapas,bo nie wiem kiedy bede nastepnym razem w polsce..a trzaba dodac ze tania nie jest jak tylko na kawalek gumy(180zeta)nosze druga noc i jest ok,wygodna nie przeszkadza,polecam..ale jak kto zgrzyta to nie tylko zostaje przy szynie,co bierze sie za siebie..wiecej luzu szeroko pojetego(techniki relaksacji,sport,rownowaga,jesli nie da sie samemu to mozna tez jakiegos terapeute najac)najprosciej dzien rozpoczac od usmiechu,rozluznia mozg na dzien dobry,wiecej pozytywow,myslec w sposob budujacy..tym sposobem zeszlam do piwnicy gdzie zlozone jak w grobie w kartonach leza moje ksiazki..sama zapomnialam juz jakie tam mam skarby..w poszukiwaniu 2 pozycji wyciagnelam troszke wiecej,masaz shiatsu w ramach przypomnienia (jest plan pomagac innym,zarabiajac przy okazji na tym co lubie robic i samemu sobie szefowac),dotyk dla zdrowia(mega trudna ksiazka,ale skuteczne techniki,chcialabym to opanowac i wrzucic do worka wlasnych umiejetnosci),no i ksiazka dla dzieci (metoda silvy)ktora dalam markowi ze 2 lata temu na urodziny,a jest u mnie..kinezjologia oraz doswiadczenie wgladu(buddyzm zen itd)z mysla o marku,coby poczytal,bo fajna..nie wglebiam sie dalej w te kartony z ksiazkami ,bo mnie zaskakuja tytuly i znowu bym chciala czytac a mam sie uczyc teraz do egzaminu na prawko i nie dam rady i tak zabrac takiego bagazu..no i przypomnialo mi sie ze musze zanurkowac jeszcze raz do piwnicy po uciskowe rajtuzki..nie wytna mi chyba tej fatalnej zyly z nogi do wyprawy..a moze byc nieciekawie,jak bedzie i goraco i przeciazenie dla nog,to bedzie bolalo(co nie jest problemem)bardziej fakt oderwania sie jakiegos skrzepu(wyjasniam.w najgorszym razie death :),taki skrzep jak poleci dalej do pluc to uduszenie,do mozgu udar)wiec najlepiej byloby sie tego pozbyc,a jak nie to jeszcze nie wiem,ale na pewno te rajstopy uciskowe,i moze skocze po tabletki z kasztana,ale takie najmocniejsze i najdrozsze(bralam kiedys,ale nazwy nie pamietam)na czas wyprawy a potem mam nadzieje ze juz jakis termin na zabieg sie znajdzie i bede miec z glowy ten problem..wyjasniam ,ze to najczesciej sprawa genetyczna lub przeciazeniowa,u mnie dlugie godziny stania w pracy przez 9 miesiecy jakies 10 lat temu..w ciazy byla tez lipa i obiecalam sobie ,ze sie tego juz pozbede..pierwsze kroki podjete ,ale jakos nie ma odzewu ze szpitala o terminie ze specjalista..no nic dosyc o jednostkach chorobowych,jednym z moich ulubionych tematow heh pozdrawiam wszystkich jeszcze z polski,aha najwazniejsze,arek spedzil 2 dni z jedna babcia i 3,5 dnia z druga bacia i dziadkiem,nie widzialam go jeden caly dzien,masakra,az sie poryczalam,bo marek nie dal rady go przyprowadzic na swoja prezentacje filmu na wloczykiju..tesknila mama za areczkiem,ale arek mial najlepsza opieke od swoich babc ,bo to zloto najdrozsze wiec zbytnio sie nie martwilam,no moze te zelki mnie jednak wkurzyly,bo staram sie mu cukru sztucznego nie dawac,ale wiadomo jak jest z babciami :)no i chory byl,juz w samolocie mial goraczke co dopiero sprawdzilam na drugi dzien,i podalam antybiotyk bo zapach z ust wskazywal juz na angine,a z ropa nie powalczysz homeopatia..wiec areczek siedzial w domku..a sluzba zdrowia w polsce jak jestes nieubezpieczony to katastrofa,nie chca przyjmowac w przychodni,albo mnostwo papierow,trzeba szukac prywatnie,a mnie sie zdawalo ze najwazniejsze jest pomagac dzieciom chorym,a tu nawet jak chcesz zaplacic to problem..nawet zadzwonilam sie poskarzyc do szefa jednej z przychodni,ktory tez moim szefem kiedys byl,i tak zakrecil z tymi informacjami ze nic nie wiem dalej o co chodzi..wiec nie poszlam wcale ,bo arek poczul sie juz lepiej,ale i tak mnie to wkurza tak lokalnie,ze masz chorego dzieciaka i zajmuje to 10 min zeby lekarz ze swojego dobrego serca i checi pomagania innym obejrzal i poradzil,a jeszcze chcesz zaplacic,nie pojmuje tego..wiec najlepiej miec jakis prywatny namiar i juz,bo to walka z wiatrakami..nie przeskoczysz durnowatych przepisow i czyjegos lenistwa,tyle sie zapisalo pacjentow i wiecej nie przyjma,a co w razie epidemii? 20 numerkow na lekarza,hmm dlatego tak cenie sobie dbanie o swoje zdrowie przez zywienie i ruch,do lekarza w ostatecznosci lub kontrolnie a i tak jest problem sie dostac,no to jeszcze kase trzeba miec,heh dobra koniec..pozdro jeszcze z polski,jutro juz zielona wyspa i kwitnace stokrotki,rowerrrrrrrr z areczkiem na nowy plac zabaw............

2 komentarze:

  1. W tym miejscu chcielismy podziekowac rodzicom ze pozwolili nam pocieszyc sie malym Arkadiuszkiem 3,5 dnia . Maly jest swietny no moze troszke niespokojnym dzieciaczkiem ale bardzo madrtm umie odwzajemnic uczucie szybko uczy sie nowych rzeczy umie pieknie tanczyc ,pokazywac jakie dobre , pokazywac jakie ma klopoty i wiele innych rzeczy . Bardzo ladnie zajada ale niestety jedzonko dostaje zbyt monotonne same sloiczki , Czekamy na nastepna wizyte Arkadiuszka ,jeszcze raz dziekujemy rodzicom ,a żelki jesli mama nie chce nie dostanie wiecej choc myslelismy ze nie ma nic przeciw bo reszte żelkow zabrala dla malego . Pa buziaczki dla Arkadiuszka . DZIEKUJEMY Gziadkowie

    OdpowiedzUsuń
  2. heh zelki zjadla mama,a sloiczki tylko na wyjazdach ,bo mama gotuje :)a niespokojny po mamie,niecierpliwy po tacie areczek..

    OdpowiedzUsuń

free counters darmowe liczniki